Związkowcy lekceważą premiera, partnerów społecznych i zdrowy rozsądek

przez | 31/10/2008

Szefowie Forum Związków Zawodowych, NSZZ Solidarność i OPZZ nie chcą dialogu. Zwołali wczorajsze posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych nie mając żadnych nowych propozycji w sprawie emerytur pomostowych dyskutowanych w Komisji od dawna.Jak stwierdził przewodniczący FZZ w radiowej Trójce, 2,5 roku dyskutowano kwestie emerytur z rządem SLD, półtora roku z rządem PiS i cztery miesiące z rządem PO. Czy to naprawdę mało? Ustawa w Sejmie, a tu nagle potrzebne kolejne spotkanie? To tylko wybieg, aby opóźnić dokończenie reformy emerytalnej.

Wyraźnie więc widać, że intencje są inne: za wszelką cenę po raz kolejny związki zawodowe chcą odwlec decyzję o kolejny rok (tak ją odwlekamy już od 7 lat) i zmuszać 12 milionów pracujących do finansowania 1 miliona młodych emerytów. A związkowcy mówią przy tym, że reprezentują większość. Od kiedy 1 mln to jest więcej niż 12 milionów?

Pamiętajmy: wcześniejsze emerytury kosztują każdego z pracujących, którzy nie mają tego przywileju, ponad 2,3 tys. złotych rocznie! Pamiętajmy też, że Polska jest krajem, w którym pracuje zaledwie połowa osób w wieku produkcyjnym i zaledwie 28 % osób w wieku 55-64 lata, mamy więc najmłodszych w Europie emerytów.

Związki zawodowe powinny więc zdecydowanie bardziej zabiegać, by więcej Polaków pracowało, bo wtedy będzie się im lepiej żyło. Jednak ich priorytet jest inny: jak najwięcej swoich członków wysłać na wcześniejsze emerytury. Tak związki zawodowe rozumieją swoją rolę!. Tylko kto za to ma zapłacić? Związki zawodowe? Za 20 lat liczba emerytów przypadających na 100 pracujących podwoi się. Czy związki zawodowe, walcząc o szeroki dostęp do wczesnych emerytur, powiedziały młodym Polakom, że będą musieli płacić dwa razy więcej na ubezpieczenia społeczne niż dziś?

Niepotrzebnie związkowcy poświęcili całą noc w oczekiwaniu na premiera w Ministerstwie Pracy, choć wiedzieli, że są zaproszeni na spotkanie w Centrum Dialogu następnego dnia rano. Chcą dialogu i rozmowy, czy chcą postawiać na swoim? Ten gest podważa sens dialogu i rodzi pytanie – co dalej? Czy teraz każdy, kto ma inne zdanie niż związkowcy musi się liczyć ze strajkiem okupacyjnym?

To droga donikąd. Wczoraj PKPP Lewiatan chciał zaproponować związkom zawodowym debatę o sposobach zapobieżenia negatywnym skutkom kryzysu finansowego. Polska gospodarka zwalnia, ale jako jedna z nielicznych ma szanse na miękkie lądowanie. Do tego jednak trzeba porozumienia, współdziałania i społecznego spokoju. Trzeba zaufania do Polski na rynkach międzynarodowych. Niestety, związkowcy wybierają protesty, pikiety, demagogię i łamanie zasad dialogu. Rachunek jak zwykle zapłacimy wszyscy.

Henryka Bochniarz

Prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.