Spotkanie premiera z prezesem PiS – czy kryzys gospodarczy zakopie wojenne topory?

przez | 28/10/2008

– Chciałbym wierzyć, że dzisiejsze spotkanie premiera i prezesa PiS będzie przełomowe – komentuje rozmowę Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, Andrzej  Malinowski.
Do tej pory obaj panowie zachowywali się jak Paweł i Gaweł z wiersza Fredry. Tylko, że oni „w jednym stali domu”, więc Gaweł „strzelając i trąbiąc” robił na złość tylko Pawłowi: gdy zaś ten odwzajemniał mu się, „łowiąc ryby”, to zalewał tylko jego mieszkanie. Tymczasem bohaterowie naszej współczesnej, politycznej historii – premier i szef największej opozycyjnej partii – nie mieszkają sami. Więc gdy jeden z nich wytacza działa i z nich strzela, to „lecą szyby z okien” we wszystkich polskich domach. Gdy zaś drugi zarzuca wędkę, to „kapie po głowie” nam wszystkim.

Wypowiedzi D. Tuska i J. Kaczyńskiego po spotkaniu zdają się wskazywać, że obaj politycy rozumieją, iż w trudnej sytuacji w jakiej znalazł się świat, a zatem i Polska – ustawiczna walka nie ma sensu. Premier podkreślał  „merytoryczną atmosferę” i „wrażenie dobrej woli”, natomiast prezes PiS miał wrażenie, że „premier dostrzega wolę współpracy”. Być może te wzajemne uprzejmości świadczą o chęci zakopania wojennych toporów po obu stronach. Niestety, obaj politycy różnią się do co terminu wprowadzenia euro; gdy tymczasem zgodny głos rządu i opozycji w tej sprawie, były najbardziej potrzeby. Premier stwierdził, że rząd przygotuje „pewien typ” gwarancji dla pożyczek międzybankowych, który będzie można stosować w razie potrzeby oraz, że rząd jest „gotów na dyskusję” w sprawie ewentualnego zwiększenia deficytu budżetowego, choć – co wyraźnie zastrzegł – przykład Węgier pokazuje, jak niebezpieczna jest to droga. Ale obie te deklaracje są wyraźnym gestem w stronę partii J. Kaczyńskiego i opozycji. Jednak, czy to spotkanie rzeczywiście okaże się przełomowe dla wzajemnych relacji między oby panami oraz rządem i opozycją przekonamy się w ciągu najbliższych tygodni. Wierzę, że w obliczu kryzysu, najpoważniejszego od 1930 roku, troska o państwo ustąpi zarówno u J. Kaczyńskiego, jak i D. Tuska, chęci urządzania wzajemnie złośliwych „polowań” i „połowów”.