Zarabiaj na sporcie, weź udział w przygotowaniach do Euro 2012

przez | 08/07/2008

Zakończone sukcesem Hiszpanii Mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2008 pokazują, że można mówić również o ekonomicznym sukcesie tej imprezy. Kolejną – pierwszy raz w historii – przygotują Polska i Ukraina. Ma to ogromne znaczenie dla całej gospodarki i stwarza szerokie możliwości dla inwestorów – począwszy od notowanych na giełdzie firm aż po niewielkie rodzinne spółki i szeroką grupę drobnych graczy, np. posiadaczy jednostek funduszy inwestycyjnych. Aby dostrzec możliwości, które stwarza przygotowanie Euro 2012, warto podsumować zakończone właśnie ME w 2008 r. -Najważniejszą wskazówką dla inwestorów powinno być to, że i tak gigantyczne dochody z tego typu imprez, z roku na rok rosną – podkreśla Jarosław Lis, zarządzający subfunduszem UniAkcje Mistrzostwa Europy 2012. Choć za wcześnie jeszcze aby oszacować całkowite wydatki i zarobek wszystkich branż gospodarki związanych z Euro 2008, znane są już szacunki UEFA. Wiadomo że dochód z tegorocznych ME będzie mniej więcej o 45 procent większy niż z imprezy zorganizowanej cztery lata temu przez Portugalię. UEFA szacuje, że przychody z zakończonego właśnie w Austrii i Szwajcarii turnieju wyniosą 1,3 mld euro. Za cztery lata, kiedy gospodarzami będą Polska i Ukraina, z pewnością będą one jeszcze większe.

Ogromna machina medialna

Na samych mistrzostwach, a więc pomijając niezwykle dochodowy dla firm etap przygotowań, najwięcej zarobiły oczywiście spółki medialne. To właśnie sprzedaż praw medialnych, których cena systematycznie rośnie stanowiła główne źródło przychodów UEFA z Euro 2008 (ponad 800 mln euro co daje ok. 64 proc. całości przychodów). Tymczasem specjaliści już zacierają ręce na mające się odbyć w RPA Mistrzostwa Świata oraz kolejne Mistrzostwa Europy. Szacują, że cena praw medialnych do ME w 2012 r. przekroczy miliard euro, a niewykluczone że będzie to znacznie więcej.

Trzeba bowiem pamiętać, że piłkarskie potyczki to przede wszystkim ogromna machina medialna, którą należy wiązać już nie tylko z telewizją. Rewolucję jaka dokonuje się w tej dziedzinie obrazują nie tylko transmisje meczów w telefonach komórkowych, ale też pękające w szwach witryny internetowe. Serwis Euro2008.com cieszył się ponad dwukrotnie większą popularnością niż strona funkcjonująca w trakcie poprzedniego turnieju. Według firmy UEFA Media Technologies, zarządzającej oficjalną witryną trwających na boiskach Austrii i Szwajcarii Mistrzostw Europy w piłce nożnej, w czerwcu odwiedziło ją 42 mln użytkowników z ponad 200 krajów. Od momentu uruchomienia serwisu w połowie kwietnia, zanotował on ponad miliard odsłon.

Na reklamach zarabiały również stacje telewizyjne, które nie miały praw do pokazywania relacji z meczów. Wiele z nich przygotowało mimo to studia, gdzie można było wysłuchać komentarzy, wywiadów, zobaczyć relację na żywo z miejsca gdzie miał być rozgrywany mecz. A to przyciąga reklamodawców.

Za organizację ME-2008 odpowiadała specjalnie na tą okazję powołana przez Europejską Unię Piłkarską spółka UEFA Euro-2008 SA. Jej budżet wyniósł 234 mln euro. Każdy taki turniej ma również grupę silnych sponsorów. W przypadku Euro 2008 w gronie partnerów strategicznych znaleźli się: Carlsberg, Coca-Cola, Hyundai/Kia, JVC, MasterCard i McDonald’s. Te spółki stale współpracują z UEFA przy organizacji wielu innych imprez. Kolejna grupa  to sponsorzy Euro-2008: czyli Adidas, Canon, Castrol i Continental. Można jednak powiedzieć „co kraj to obyczaj”, dlatego oba kraje współorganizujące Euro 2008 dodatkowo wybrały jeszcze po czterech tzw. sponsorów narodowych z takich branż jak bankowa, pocztowa i telekomunikacyjna.

Czerwcowy turniej po stronie zysków zapisali sprzedawcy koszulek piłkarskich i T-shirtów. Według wstępnych danych, w maju i czerwcu stroje drużyn uczestniczących w ME cieszyły się dziesięciokrotnie większym powodzeniem niż zwykle. Sieć Hervis poinformowała, że wyłącznie koszulek reprezentacji Austrii sprzedano 60 tys. sztuk. Świetnie prosperowała branża gastronomiczna i alkoholowa. O dwadzieścia procent wzrosły obroty firmy Brau Union, zajmującej się sprzedażą napojów alkoholowych. Choć to tylko efekt sezonowy, który należy wiązać już z samą imprezą, a nie przygotowaniami, na zarobki nie mogą narzekać również piekarze i restauratorzy. Ich obroty znacznie wzrosły, a z danych Austriackiej Izby Pracy wynika, że podwyżki cen w kawiarniach w centrum Wiednia wyniosły od kilku do kilkunastu procent.

Warto jeszcze wspomnieć o takich przychodach jak prawa marketingowe (ok. 280 mln euro), czyli możliwość rozprowadzania około trzech tysięcy licencjonowanych produktów Euro 2008 (maskotek, koszulek, czapeczek, itp.), tzw. corporate hospitality, czyli pakiety obejmujących m.in. zakwaterowanie w hotelach, najlepsze miejsca na stadionie, obsługę cateringową i dodatkowe programy (130 mln euro), sprzedaż ponad miliona biletów (90 mln). Jeśli od tych wpływów odjąć wydatki, możemy oszacować że sama UEFA zarobi „na czysto” ok. 250 mln euro. To blisko 22 mln więcej niż przy Euro 2004.

Tymczasem wiele austriackich i szwajcarskich przedsiębiorstw realizowało ogromne zyski jeszcze na etapie przygotowań do mistrzostw, a więc budowy stadionów, bazy hotelowej, gastronomicznej, itp. W kontekście przyszłych mistrzostw Euro 2012 warto również wziąć pod uwagę fakt, że Polska ma w tej kwestii znacznie więcej do nadrobienia, jak choćby wybudowanie i modernizację wielu odcinków dróg, co stwarza jeszcze lepszą okazję do zarobku dla krajowych spółek, a co za tym idzie polskich inwestorów.

Sektor finansowy potrafi grać

– O potencjalnych zyskach związanych z Euro 2012 trzeba myśleć już dziś. Przykładem może być subfundusz UniAkcje Mistrzostwa Europy 2012 z oferty Union Investment. Inwestor kupując tylko jednostki uczestnictwa, faktycznie staje się posiadaczem papierów całego spektrum spółek, w dodatku szczegółowo dobranych przez specjalistów od zarządzania. Taki plan ma przynieść ponadprzeciętny zysk, bo przecież Euro to ponadprzeciętne wydarzenie – zaznacza Jarosław Lis.