WYROK TRYBUNAŁU WYMUSZA KOLEJNE ZMIANY W PRAWIE

przez | 03/07/2008

Wyrokiem z 1 lipca 2008 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy ustawy o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji, dające jedynie członkom związków zawodowych przywilej wyboru do rad pracowników, są sprzeczne z Konstytucją. Zaskarżyła je Konfederacja Pracodawców Polskich. Teraz pora zastanowić się nad przyszłością obecnych rad i niezbędnymi zmianami w prawie.  – Na zakwestionowane przepisy ustawy o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji nie zgadzaliśmy się od początku, upatrując w nich – jak się okazało słusznie – pogłębienia stanu uprzywilejowania związków zawodowych w życiu gospodarczym. I to w sytuacji, gdy mniej niż 10 proc. ogółu zatrudnionych należy do związków – podkreśla Andrzej Malinowski, Prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Sprawa przed TK, w której autorem skargi była KPP, dotyczyła art. 4 ust. 1, 3 i 5 ustawy z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji oraz kwestii jego zgodności z art. 31 ust. 1,2 i 3, art. 32 ust. 1 i 2 oraz art. 59 ustawy  Konstytucji.

Podkreślaliśmy, że wskazane przepisy powodują, że prawo wyboru i odwoływania reprezentantów pracowników uzależnione jest od ich przynależności do organizacji związkowej, co pośrednio stanowi przejaw przymusu członkostwa. Tymczasem nie ma przesłanek prawnych do ograniczania stosowania zasady swobody przynależności do związków zawodowych, sprzeciwiającej się zresztą idei upodmiotowienia pracowników i sprzecznej z normami prawa międzynarodowego (m.in. z art. 20 ust. 2 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ z 1948 r., art. 22 Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ z 1966 r., art. 5 Europejskiej Karty Socjalnej z 1961 r., art. 11 Wspólnotowej Karty Praw Socjalnych Pracowników z 1989 r.).

Monika Gładoch, pełnomocnik KPP w Trybunale, wskazywała na pojęcie tzw. negatywnej wolności związkowej polegające na tym, że zatrudniony może nie należeć do związku zawodowego a mimo to przysługuje mu tyle samo praw co związkowcom, w tym prawo do bycia informowanym o decyzjach pracodawcy związanych z funkcjonowaniem zakładu.

W obecnych warunkach natomiast możliwa jest sytuacja, w której do pracownika nie będącego związkowcem w ogóle nie dotrą informacje od pracodawcy. Mogą one trafić jedynie do zarządu organizacji związkowych i ich członków. Biorąc zaś pod uwagę niewielki stopień uzwiązkowienia w Polsce, przekaz informacji, a co za tym idzie także dialog między pracodawcą i całą załogą, staje się nierealny.

Zarówno w skardze do TK, jak i we wcześniejszych naszych wystąpieniach zaznaczaliśmy, że nie chodzi nam o kwestionowanie pozycji związków zawodowych, ale o dowartościowanie pracowników, niezależnie od tego czy są związkowcami czy nie. Najważniejszą ich cechą podmiotową jest bowiem fakt bycia pracownikiem i to ze względu na nią, niedopuszczalne jest różnicowanie w zależności od przynależności do związków zawodowych. Zakaz różnego traktowania wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trybunał Konstytucyjny w całej rozciągłości zgodził się z argumentami zawartymi w skardze, uznając art. 4 ust, 1, 3 i 5 ustawy o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji za sprzeczny z ustawą zasadniczą. Nie dopatrzył się żadnego konstytucyjnego dobra, którego ochrona uzasadniałaby odbieranie pracownikom niezrzeszonym w związkach zawodowych ich przedstawicielskiego prawa do bycia informowanymi o sprawach zakładu. Odebranie go stanowi ewidentne naruszenie wolności związkowej w jej aspekcie negatywnym, o którym można mówić na podstawie art. 59 Konstytucji RP – uzasadniała wyrok sędzia TK, Teresa Liszcz.

– Wyrok Trybunału z 1 lipca (sygn. K 23/07) ma ogromne znaczenie dla budowania dialogu w przedsiębiorstwach. Jednoznacznie wynika z niego jednak i to, że związki zawodowe nie są jedynym, słusznym reprezentantem interesów pracowników – mówi Henryk Michałowicz, ekspert KPP.

Przypomina, że po wyroku TK, ustawodawca powinien rozważyć czy rady wybrane według dotychczasowych, niekonstytucyjnych zasad mają funkcjonować do końca swoich kadencji. Zdaniem KPP byłoby to dobrym rozwiązaniem ze względu na interesy pracowników oraz dla poszanowania rozpoczętego w firmach dialogu między pracodawcami a obecnymi radami. Za szczególnie istotne uznajemy też to, aby ustawodawca w ciągu 12 miesięcy – bo o ten czas TK odroczył utratę mocy przez niekonstytucyjne przepisy – zdążył je zmienić. W przeciwnym bowiem wypadku powstanie chaos spowodowany brakiem pewności, czy istniejące wówczas rady mogą dalej działać czy też w chwili ustania owej mocy obowiązującej powinny automatycznie być rozwiązane.

Z kolei Monika Gładoch, ekspert KPP zauważa, że wyrok TK będzie skutkował koniecznością zmiany innych ustaw, ustanawiających zasady wyboru przedstawicieli pracowników według reguł niezgodnych z Konstytucją. Chodzi tu o art. 8 i 23 ust. 1 ustawy z 5 kwietnia 2002 r. o europejskich radach zakładowych, art. 65 i 90 ust. 1 ustawy z 4 marca 2005 r. o europejskich zgrupowaniu interesów gospodarczych i spółce europejskiej oraz art. 41 i 66 ust. 1 ustawy z 22 lipca 2006 r. o spółdzielni europejskiej.

Jej zdaniem, w związku z jednoznacznym sformułowaniem przez TK zasady negatywnej wolności związkowej, powstaje pytanie co do zgodności z Konstytucją również niektórych przepisów Kodeksu pracy, dotyczących konsultacji ze związkami zawodowymi w wypadku rozwiązywania umów o pracę. Zgodnie z ich aktualną treścią, z prawa do ochrony korzystają wówczas tylko członkowie związku zawodowego lub tacy, na ochronę których wyraziła zgodę organizacja związkowa. Pozostali są jej pozbawieni. Pojęcie negatywnej wolności związkowej nakazuje natomiast zastanowić się, czy takie rozwiązania są zgodne z zasadą równego traktowania pracowników, bez względu na przynależność związkową.

Prezydent KPP zaznacza, że wygrana w TK z 1 lipca to jeszcze nie koniec działań o zapewnienie rzeczywistej równości wobec prawa wszystkich pracowników i nie koniec starań o sprowadzenie roli związków zawodowych w Polsce do racjonalnych rozmiarów, właściwych gospodarce wolnorynkowej.

– Związki zawodowe odegrały ogromną rolę w pierwszym okresie przemian ustrojowych i za to wszyscy jesteśmy im wdzięczni. Pamiętamy i doceniamy parasol ochronny roztoczony przez „Solidarność” nad reformami rządu Mazowieckiego. Ale dziś żyjemy już w innej Polsce, innych warunkach gospodarczych, politycznych i społecznych. Nie możemy zgadzać się na dalsze uprzywilejowanie organizacji związkowych. Dlatego też będziemy dążyli do zdefiniowania zasady ich reprezentatywności. Sytuacja, w której w jednym przedsiębiorstwie działa kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt związków zawodowych nie jest dobra ani dla pracodawców, ani dla pracowników. Jest też zupełnie niezrozumiała na arenie międzynarodowej. Będziemy również dążyć do zmiany zasad finansowania etatów związkowych, poprzez jasny zapis, że to związek ponosi koszty swojej działalności, także tzw. „etatów związkowych.” Chcemy, by przyjęto zasadę, że reprezentatywnym jest związek zrzeszający np. kilkadziesiąt procent pracowników oraz uznania, że tylko jedna organizacja związkowa u danego pracodawcy jest reprezentatywna – podkreśla Andrzej Malinowski.