Na rynku pożyczkowym nie trzeba rewolucji, a jedynie rozsądnej modyfikacji aktualnych przepisów

By | 22/11/2013

Dążenia Ministerstwa Finansów do ujednolicenia rynku firm pożyczkowych to od kilku miesięcy temat numer jeden na rynku kredytów konsumenckich. Zwłaszcza chęć wprowadzenia limitu kosztów pożyczki jest analizowana pod wieloma kątami. Eksperci i przedstawiciele sektora pozabankowego zgodnie podkreślają, że taki krok nie jest uniwersalny choćby ze względu na aktualną sytuację rynkową i historycznie niski poziom stóp procentowych.

Według badań przeprowadzonych przez Homo Homini, po wsparcie finansowe do sektora firm pożyczkowych sięga 10,7 proc. osób, czyli nawet 2,8 mln Polaków. Dla pożyczkobiorców bardzo ważna jest swoboda w wyborze źródła finansowania, dlatego pomysł Ministerstwa Finansów dotyczący wprowadzenia odgórnego limitu kosztów zaciągniętego zobowiązania w firmie pożyczkowej nie spotyka się z uznaniem. Tym bardziej, że zdaniem respondentów biorących udział w badaniu Homo Homini to sami kredytobiorcy są winni temu, że mają problemy z nadmiernym zadłużaniem się. Jedynie co piąty badany zrzuca odpowiedzialność za popadanie w spiralę zadłużenia na instytucje finansowe, czyli banki, SKOK-i czy firmy pożyczkowe. Respondenci zgodnie twierdzą, że wprowadzenie limitu nie jest dobrym rozwiązaniem w walce z popadaniem w poważne problemy finansowe.

Podobne zdanie mają eksperci i przedstawiciele rynku finansowego, którzy od samego początku podkreślają, że ograniczenie wysokości kosztów pożyczki krótkoterminowej może skończyć się tym, że zamiast wyeliminować z branży nielegalne podmioty, znikną z niego firmy przestrzegające prawa, bo brak konkurencyjności zaowocuje nierentownością prowadzonego biznesu. Zamiast więc rozwiązać problem, proponowana zmiana może przynieść kolejne. Zauważają oni także, że nie można w tej sytuacji odnosić do afery z Amber Gold, które od początku działało nielegalnie podając się za bank i zbierając depozyty od klientów, a następnie wystawiając je na ryzyko.

Wprowadzenie limitu kosztów dodatkowych pożyczki w wysokości 30 proc. jest też nietrafionym pomysłem ze względu na aktualną sytuację rynkową. Po cyklu cięć stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego, które od listopada ubiegłego roku do lipca 2013 roku zostały obniżone o 225 punktów bazowych osiągając najniższy poziom w historii, istnieje prawdopodobieństwo kolejnych zmian, w górę lub w dół. Wówczas regulacja dotycząca limitu musiałaby być ponownie modyfikowana, gdyż mogłoby okazać się, że jego poziom jest nieadekwatny do nowej sytuacji.

Ponadto, warto zauważyć, że polski rynek firm pożyczkowych dojrzewa, a klienci mają coraz większą świadomość, że dzieli się on na dwie strefy – podmioty działające zgodnie z przepisami prawa oraz parabanki. Również sami pożyczkodawcy dbają o to, aby pożyczać odpowiedzialnie i maksymalnie chronić konsumenta. Czołowi przedstawiciele sektora powołali Związek Firm Pożyczkowych i dążą do tego, aby m.in. uregulować branżę wprowadzając rejestr firm pożyczkowych. Są też otwarci na propozycje resortu odnośnie zwiększenia uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego, wprowadzenie wymogu posiadania odpowiedniego kapitału, zwiększenia sankcji za prowadzenie działalności bez zezwolenia czy wpisywanie udzielonych zobowiązań do zewnętrznych baz danych.