Cybersquatting – jak bronić się przed piractwem domenowym?

By | 23/09/2013

waluga szczurowski & wspolnicyNieuczciwa konkurencja nie jest już wyłączną domeną biznesu tradycyjnego – przenosi się także do Internetu. Cyberpiractwo (ang. cybersquatting) nie tylko pozwala zarabiać na znaku towarowym, należącym do kogoś innego, lecz także utrudnia działanie konkurencyjnym przedsiębiorcom. W jaki sposób można się przed nim bronić?

Piractwo domenowe?

Termin cybersquatting pochodzi od angielskiego słowa squate, które oznacza zajmowanie cudzego mieszkania lub budynku bez prawa własności i zgody właściciela. Osoba, która dopuszcza się takich praktyk w Internecie, jest więc „dzikim lokatorem internetowym”, który rejestruje domenę zawierającą nazwę firmy, produktu lub nazwisko znanej osoby celem późniejszej jej odsprzedaży – oczywiście z zyskiem. Z cyberpiractwem mamy także do czynienia w przypadku rejestracji jako domeny internetowej nazw, które nie są identyczne z zastrzeżonymi, ale w dużym stopniu się z nimi kojarzą.  Cyberpirat może zaoferować witrynę osobom uprawnionym do korzystania z oznaczenia użytego w domenie lub wręcz przeciwnie – zwrócić się do ich konkurencji. Proceder ten jest możliwy ponieważ rejestracja domeny nie wymaga dużych kosztów i nie podlega wstępnej kontroli, a  sam proces przebiega zgodnie z regułą „kto pierwszy, ten lepszy”. Najsłynniejszy amerykański pirat domenowy, Dennis Toeppen, zarejestrował w połowie lat 90. ponad 200 domen – w tym m.in. britishairways.com. Z piractwem domenowym musiały walczyć koncerny takie jak Microsoft, Lufthansa czy IKEA. Celowe używanie strony internetowej zawierającej w adresie nazwę, skrót literowy czy inny charakterystyczny symbol obecny już w obrocie gospodarczym, może wprowadzić klientów w błąd i jest czynem nieuczciwej konkurencji. Jako taki może być sankcjonowane na gruncie Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (u.z.n.k.) oraz Ustawy o prawie własności przemysłowej.

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

Jeśli rynkowy konkurent zarejestruje domenę w celu przejęcia klientów rywala, zastosowanie będzie miał przepis art. 5. u.z.n.k. Aby miał on moc wiążącą, należy po pierwsze udowodnić, że dane oznaczenie było używane w obrocie przed rejestracją witryny (udzielenie ochrony np. w postaci rejestracji znaku towarowego nie jest wymagane, koniecznie jest jedyne udowodnienie pierwszeństwa). Po drugie należy dowieść, że przez używanie danego oznaczenia pojawia się ryzyko wprowadzenia klientów w błąd – musi więc istnieć wspólna grupa odbiorców. Wprowadzenie w błąd nie nastąpi, jeśli domena nie jest w żaden sposób związana z przedsiębiorcą domagającym się ochrony – nie ma tu bowiem mowy o wspólnej klienteli. Po trzecie wreszcie, oznaczenie musi mieć charakter odróżniający. Dla przykładu oznaczenia ogólnikowe, np. w postaci adresu www.auto.pl, co do zasady nie wprowadzają w błąd – i tym samym nie podlegają ochronie.

Rejestracja adresu domeny internetowej zawierającej cudze oznaczanie może nie tylko wprowadzać klientów w błąd, ale także utrudniać dostęp do rynku (Internetu). Świadome pozbawienie przedsiębiorcy możliwości korzystania ze strony internetowej o najbardziej intuicyjnym dla niego adresie, może być uznane za czyn nieuczciwej konkurencji. Sytuacja wygląda podobnie w przypadku rejestracji domeny, która co prawda nie wprowadza w błąd z uwagi na brak wspólnej klienteli, ale przez dyskredytację czy ośmieszenie godzi w renomę przedsiębiorcy, który jako pierwszy używał danego oznaczenia.

Wymienione wcześniej obwarowania sprawiają jednak, że dochodzenie swoich praw na podstawie Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie należy do łatwych, dodatkowo akt ten ma zastosowanie wyłącznie w przypadku przedsiębiorców, w związku z czym pirat domenowy może być pociągnięty do odpowiedzialności na jej podstawie tylko jeśli posiada taki status. Jeśli jednak dokonanie czynu nieuczciwej konkurencji zostanie udowodnione, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:

  1. zaniechania niedozwolonych działań;
  2. usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  3. złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  4. naprawienia wyrządzonej szkody (na zasadach ogólnych);
  5. wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści (na zasadach ogólnych);
  6. zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego.

Ustawa o prawie własności przemysłowej

Sytuacja wygląda korzystniej, jeśli poszkodowany przez cyberpirata przedsiębiorca uzyskał prawo ochronne na znak towarowy – wówczas wykorzystanie go w domenie internetowej może powodować odpowiedzialność właściciela lub użytkownika witryny na podstawie art. 296 ustawy o prawie własności przemysłowej. Przepis ten stanowi, że osoba, której prawo ochronne zostało naruszone, żądać może natychmiastowego zaniechania tego działania lub wydania bezpodstawnie uzyskanych dzięki niemu korzyści. Prawo przewiduje tutaj możliwość ułatwionego dochodzenia zryczałtowanego odszkodowania w wysokości odpowiadającej opłatom licencyjnym, które powinien uzyskać pokrzywdzony w związku z użyciem jego oznaczenia.