Komunia na każdą kieszeń

By | 29/04/2013

sprzedajemyJuż za parę dni sezon komunijny rozkwitnie na dobre. Dzieci kończą ostatnie przygotowania, rodzice dopinają sprawy organizacyjne. Wśród tych ostatnich pojawia się przede wszystkim kwestia doboru odpowiedniego stroju i dodatków, co najczęściej spędza dorosłym sen z powiek. Jak się jednak okazuje – zupełnie niepotrzebnie.

Pamiętać bowiem należy, że uroczystość komunijna to nie rewia mody, a ważne wydarzenie w życiu religijnym młodego człowieka. Ubiór powinien być skromny, schludny i… niedrogi. Warto zajrzeć z tej okazji na platformy handlowe dla sprzedających i kupujących, na których pod koniec kwietnia zaczyna roić się od ogłoszeń stricte związanych z komuniami. Przykładowo, w serwisie Sprzedajemy.pl znaleźć można m. in. alby (od ok. 40 zł), sukienki (od ok. 60 zł), chłopięce garnitury (od ok. 100 zł), obuwie (od ok. 20 zł) oraz dodatki, takie jak wianuszki, torebki czy ozdoby na świece – za dosłownie parę groszy. Sumując wydatki na jedno dziecko, nie powinniśmy wydać więcej niż 100-200 zł, co pozwala nam na oszczędności rzędu nawet kilkuset złotych. A taka suma nabiera podwójnego znaczenia, jeżeli np. jednocześnie posyłamy do komunii dwoje dzieci.

Wielu rodziców obawia się natomiast, że taka “sukienka z drugiej ręki” będzie już nosiła pewne ślady użytkowania i nie będzie dobrze świadczyć o nich samych – jednak osoby, które zdecydowały się na to rozwiązanie mówią coś zupełnie innego. – W zeszłym roku kupiłam córce użytą już raz albę komunijną – mówi Renata, mama 10-letniej teraz Oliwii. – I wbrew temu, czym straszyły mnie znajome, cały strój wyglądał jak nowy – wszak był tylko raz czy dwa założony. Co więcej, w tym roku do komunii przystępuje moja młodsza córka, która też z niego skorzysta. A co potem z takim strojem? – Sprzedam go, to proste – odpowiada Renata. – Niech posłuży też innym.

I takie właśnie podejście jest obecnie bardzo często spotykane, szczególnie w dużych miastach. Trend ten jednak zatacza coraz szersze kręgi, a cały mechanizm działa jak najbardziej lokalnie. Rodzice wyszukują ogłoszenia w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, by przed zakupem móc jeszcze sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Zero ryzyka. Czy to tylko chwilowa moda czy coś trwalszego – okaże się za parę lat. Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że to właśnie w tym kierunku komunijne przygotowania będą ewoluować.