Niechciane franczyzy

By | 24/09/2012

Placówki franczyzowe stają się obecnie coraz popularniejszym sposobem dużych i średnich przedsiębiorstw na poszerzanie zakresu swojej działalności. Cieszy się ona również rosnącą popularnością wśród małych i mikro przedsiębiorców. Jednak czy firma „matka” traktuje wszystkie swoje „dzieci” sprawiedliwie, czy stanowią one łatwy sposób na czerpanie zysku ze sprzedaży swojej marki? Czy łatwiej rozwinąć biznes w oparciu o rozpoznawalne produkty i usługi?

Do zastanowienia się nad tym tematem skłoniła mnie rozmowa z pracownikiem infolinii Getin Banku. Po tym jak zostałam zachęcona przez jedną z reklam telewizyjnych prezentujących jeden z produktów Getin Banku rozpoczęłam poszukiwania najbliższej placówki. Infolinia banku poinformowała mnie gdzie znajdują się najbliższe oddziały, z których wszystkie, jak się później okazało, były autoryzowanymi oddziałami Getin Banku. Będąc mieszkanką pogranicza dwóch miast od najbliższej placówki dzieliła mnie odległość 8 kilometrów. Po męczącym dniu perspektywa jazdy przez zatłoczone centra miast skłoniła mnie do zaspokojenia swojej potrzeby informacyjnej poprzez alternatywne źródło informacji. Oczywiście,  pierwszy typ to kochane przez wszystkich Google. Wyklikując kilka fraz trafiłam na dane dwóch lokalnych placówek Getin Banku w odległości 900 i 1100 metrów od mojego domu. Zatelefonowałam do jednej z nich. Po sympatycznej i konkretnej rozmowie umówiłam się na spotkanie na kolejny dzień. Niestety, w dniu spotkania musiałam zostać dłużej w pracy. Dobrym zwyczajem chciałam poinformować przedstawiciela placówki i przełożyć spotkania na inny termin. Nie posiadając przy sobie numeru telefonu po raz kolejny zadzwoniłam na infolinię banku z prośbą o numer konkretnej placówki. Jakież było moje zdziwienie kiedy po raz kolejny zostałam poinformowana, iż w moim mieście jest tylko jedna placówka.  Zaczęłam więc drążyć temat. Pracownica infolinii doskonale znała placówkę, o której namiary prosiłam, jednak odgórny przykaz skłaniał, aby kierować klientów do autoryzowanych placówek banku, traktując jednostki franczyzowe po macoszemu. Po tej rozmowie zniechęciłam się do tego banku, bo czy mnie jako klienta ma interesować czy placówka jest franczyzą czy autoryzowanym punktem? Ten sam produkt, te same standardy, tylko zdrowsze podejście do konkurencji.

W tym miejscu postawiłam sobie pytanie. Jaką politykę rozwoju prowadzi znany, polski bank? Placówki franczyzowe są zobowiązane spełniać wymagania jakie stawia przed nimi prowadzona strategia rozwoju banku oraz odprowadzać część zysku do centrali. Czy prowadzenie działalności pod szyldem znanej marki jest nieporównywalnie łatwiejsze. Może logo oraz reklama w ogólnopolskich mediach to wszystko co oferuje firma „matka” swoim „dzieciom”. Małe, lokalne placówki same muszą docierać do klientów i ponosić niemałe koszty promocji i działań komunikacyjnych w miejscu swojej działalności. Właściciel danej marki powinien być świadomy, że pracują one na jego dobre imię i zysk. Powyższa sytuacja może skutecznie osłabić wizerunek oraz wiarygodność instytucji w odbiorze klientów, którzy są przecież najbardziej wiarygodnymi ambasadorami organizacji.

Osobiście odniosłam wrażenie, iż bank skłania klientów do odwiedzania autoryzowanych oddziałów traktując swoich partnerów jak konkurencję. Tego typu zachowanie odbiega od wymagań jakie stawia etyka biznesu, a które powinny być szczególnie bliskie branży finansowej. Chęć osiągnięcia zysku jest naturalna, jednak nie powinna być tak widoczna dla klienta i odbywać się kosztem swoich partnerów biznesowych.

Katarzyna Wierzbicka-Kapias