Draghi stymuluje wzrost

By | 06/07/2012

Czwartkowa sesja upłynęła w wyniku wzrostu awersji do ryzyka. Główne europejskie indeksy znalazły się pod kreską, a euro gwałtownie osłabiło się, co było odpowiedzią inwestorów na słowa prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, który przyszłość maluje w pesymistycznych barwach.

W czwartkowej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Prezesów EBC przemówieniu zaznaczył, że wzrost gospodarczy w strefie euro pozostaje słaby, a wysoka niepewność wpływa na niski poziom zaufania wśród konsumentów i przedsiębiorców. Ponadto powiedział, że pojawiło się ryzyko pogorszenia perspektywy gospodarczej w strefie euro. Ryzyko to odnosi się również do możliwej ponownej presji na wzrost kosztów energii. Jednak główne ryzyko odnosi się do niższej od oczekiwań aktywności gospodarczej. Te słowa najwyraźniej zaniepokoiły rynki, które zanotowały dziś niewielkie spadki.  Konferencja „super Mario” zbiegła się z decyzją EBC, który obniżył stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu. Benchmarkowa stopa procentowa kredytu refinansowego została obniżona o 25 pkt bazowych, do 0,75 proc. Dodatkowo obcięto stopę depozytową z 0,25proc. do zera, czyli oprocentowanie środków deponowanych przez banki komercyjne w EBC. Ten ostatni krok ma zniechęcić banki do trzymania gotówki na rachunkach w EBC.

Obecnie wartość takich depozytów oscyluje wokół 800 mld euro. Są to m.in. pieniądze, które EBC pożyczył bankom na trzy lata na głośnych aukcjach w grudniu i lutym z nadzieją, że zostaną one wykorzystane na zakupy obligacji skarbowych zadłużonych państw i kredyty dla firm i gospodarstw domowych. Obok decyzji EBC, Bank Anglii zadecydował o rozszerzeniu do 375 mld funtów programu skupu aktywów. Na oczekiwanie na cięcie kosztu pieniądza zdecydował się też Ludowy Bank Chin, sprowadzając stopę depozytową do 3 proc., a pożyczkową do 6 proc. Akcja luzowania polityki pieniężnej przez trzy banki centralne głównych gospodarek świata nie znalazła uznania w oczach inwestorów, którzy uważali, że przynajmniej EBC zasypie kolejny raz euroland gotówką. Inwestorów do zakupów mógł zniechęcić też spadek czerwcowej aktywności w amerykańskim sektorze usług. Obrazujący ją indeks publikowany przez Instytut Zarządzania Podażą spadł do 52,1 pkt. z 53,7 pkt. w maju. To najniższy poziom od listopada 2011 roku.

Bieżący tydzień negatywnie wpłynął na wartość euro. Z dnia na dzień wycena „wspólnej waluty” topniała przyczyniając się bezpośrednio do wygenerowania długiej fali spadkowej na rynku EUR/USD. Przewaga podaży okazała się bezdyskusyjna, dlatego zahamowanie tej tendencji będzie niezwykle trudnym zadaniem. Kolejne godziny handlu znów mogą upłynąć w wyniku spadku notowań tej pary walutowej. Celem niedźwiedzi jest poziom 1,23.

W ślad za spadkiem euro podążył brytyjski funt, którego wartość również szybko spadła w ostatniej sesji. W konsekwencji kurs pary GBP/USD w błyskawicznym tempie osunął się na nowe minima. Bieżącym celem strony podażowej jest wsparcie 1,5480. Jeśli presja podaży będzie duża i kurs zanurkuje poniżej 1,5480 to droga w rejon 1,5280 zostanie otwarta.

Silna wyprzedaż euro zaszkodziła polskiemu złotemu, który także nie pozostał obojętny na ostatnie wydarzenia w Europie. Z technicznego punktu widzenia ważną rolę w tym procesie odegrało wsparcie na wysokości 3,31-3,32(dołek z 18 i 20 czerwca br.).  Wcześniej ta strefa podziałała mobilizująco dla byków, dlatego tym razem sprawdził się czynnik prawdopodobieństwa. Skala odbicia była tak duża, że kurs testuje teraz opór 3,42, który jest dodatkowo potwierdzony linią trendu spadkowego. W związku z tym, bariera jest istotna, co z pewnością ograniczy akcję popytową. Niemniej w dłuższym horyzoncie czasowym, złotówka znów może tracić na wartości. Jeśli opór – 3,42 zostanie przełamany to można oczekiwać kontynuacji wzrostu kursu do 3,49.

Podobna rozgrywka może mieć miejsce na rynku EUR/PLN. W tym przypadku warto zwrócić uwagę na opór 4,23. Jeżeli notowania wyjdą powyżej tego poziomu, to można oczekiwać kontynuacji wzrostu kursu do 4,30.

W tym tygodniu systematycznie na wartości tracił z kolei frank szwajcarski wobec dolara amerykańskiego. Każda sesja windowała kurs pary walutowej na nowe maksima. Taka tendencja może ulec przedłużeniu w czasie, jednak tempo wzrostu powinno ulec wyhamowaniu, bowiem w pobliżu znajduje się ważny opór 0,9750.

Uprzywilejowaną pozycję wykazują byki na rynku USD/JPY. Od kilkudziesięciu dni realizuje się trend wzrostowy. W rezultacie, taki układ sił może spowodować dalszy wzrost notowań do 80,60. Przed osunięciem kursu będzie broniło wsparcie na wysokości 79,30.