Rajd Lotos: Marcin Gagacki liderem klasy N3

By | 24/02/2011

7. Rajd Lotos Baltic Cup zainaugurował zmagania na rajdowych trasach w Polsce. Malownicze tereny Szwajcarii Kaszubskiej pokryte grubą warstwą śniegu przyciągnęły na start 30 zawodników, w tym dwóch reprezentantów klasy N3. Rywalizacja na niezwykle śliskich i trudnych technicznie odcinkach specjalnych dostarczyła kibicom mocnych wrażeń i mimo niskiej temperatury atmosfera na rajdzie była bardzo gorąca.

Rajd rozpoczął się w piątkowy wieczór prologiem rozegranym w gdańskiej Ergo Arena. Przy głośnym dopingu kilkutysięcznej publiczności Marcin Gagacki pilotowany przez Dariusza Gurdziołka oraz Marcin Berliński z Krzysztofem Jeżewskim oficjalnie rozpoczęli zmagania w nowej dla siebie klasie. Choć czasy prologu nie były wliczane do klasyfikacji rajdu, zawodnicy jechali pełnym gazem dając dużo frajdy kibicom, a zapach spalonego paliwa i ryk silników rozbudził apetyt na dalszą część rajdu.

Na sobotnich oraz niedzielnych odcinkach specjalnych w klasie N3 najlepiej radził sobie Marcin Gagacki, znany z zamiłowania do jazdy po luźnych nawierzchniach. Doświadczenia wyniesione z przedsezonowych testów zaprocentowały i kierowca z Bydgoszczy jechał bardzo pewnie, efektownie i przede wszystkim niezwykle szybko. Po rajdzie Dariusz Gurdziołek żartował, że częściej obserwował trasę przez boczną niż przednią szybę, gdyż prowadzona przez popularnego „Gacka” Honda Civic Type-R niemal cały czas jechała głębokimi poślizgami.

Marcin Gagacki: Pogoda przed rajdem nie napawała optymizmem. Zapowiadało się, że pojedziemy po bardzo nierównych i powybijanych drogach szutrowych, ale na szczęście w ostatniej chwili spadł śnieg i mogliśmy się ścigać w prawdziwie zimowych warunkach. Jazda po śniegu, na oponach kolcowanych sprawia dużo frajdy i przyjemności, ale też wymaga innego stylu jazdy niż na szutrach czy asfaltach. Trasy okazały się bardzo trudne i techniczne. Wprawdzie na odcinkach specjalnych przeważał śnieg, lecz miejscami były płaty niewidocznego lodu, koleiny a czasem prześwitywał szuter. Zmienne warunki wymagały częstych zmian tempa jazdy, trzeba było przewidywać, co może znaleźć się na kolejnym zakręcie. Z wyniku jestem bardzo zadowolony. Wygraliśmy klasę N3 i co bardzo ważne, rywalizowaliśmy z Fiestami R2, wygrywając z nimi poszczególne odcinki. Bardzo bym sobie życzył, żeby na kolejnych rajdach uzyskiwać podobne rezultaty, lecz mam świadomość, że przy spodziewanej silniejszej konkurencji ciężko będzie meldować się na mecie w pierwszej dwudziestce klasyfikacji generalnej.

Dla Marcina Berlińskiego rajd układał się ze zmiennym szczęściem. Początek rywalizacji przebiegał po myśli zawodników, którzy jako cel postawili sobie poznanie nowo wybudowanego samochodu i sukcesywne poprawianie czasów. Niestety trudów rajdu nie wytrzymał Peugeot 206 RC, w którym najpierw doszło do awarii zawieszenia, a następnie do uszkodzenia chłodnicy i oberwania poduszek mocujących silnik. Usterki na trasie nie udało się usunąć i sympatyczna załoga podjęła decyzję o wycofaniu się z rajdu. Mimo kłopotów natury technicznej, Marcin Berliński nie krył zadowolenia z rozpoczęcia sezonu właśnie od Rajdu Lotos.

Marcin Berliński: Tak jak się obawialiśmy, rajd okazał się dla nas i dla samochodu bardzo wymagający. Pierwszego dnia po kilku podbramkowych sytuacjach poza drogą na pierwszym odcinku specjalnym ostudziliśmy nasze zapędy i następne dwa pojechaliśmy spokojniej. Niestety, nie uchroniło nas to przed uszkodzeniem przedniego prawego zawieszenia. Na początku drugiej pętli amortyzatory zupełnie odmówiły posłuszeństwa i ledwie udało nam się dojechać do końca czwartego OSu. Po założeniu zapasowego zawieszenia (wielkie podziękowania dla chłopaków z serwisu) ochoczo przystąpiliśmy do walki drugiego dnia. Oberwana poduszka pod silnikiem i uszkodzona chłodnica zakończyły nasz udział w rajdzie po pierwszej pętli. Rajd był wspaniały, aura dopisała, kibice również. Bardzo dziękujemy wszystkim za doping, zwłaszcza tym najwierniejszym z banerami. Do zobaczenia na Elmocie!