Więcej chętnych niż miejsc pracy

By | 26/07/2010

Według danych MPiPS w 2009 zarejestrowało się w agencjach zatrudnienia o blisko 12% więcej osób niż w roku ubiegłym. Mimo to, liczba faktycznie zatrudnionych spadła o 9%. Jeszcze większy spadek dotknął rekrutowanych do pracy zagranicą – było ich aż o 26% mniej niż w poprzednim roku. Zdaniem Polskiego Holdingu Rekrutacyjnego to efekt kryzysu i znacznego spadku zapotrzebowania na rekrutację wśród firm.

Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej ponad 1,7 mln pracowników poszukujących pracy zostało wpisanych do ewidencji prowadzonych przez agencje zatrudnienia. To blisko 12% wzrost w porównaniu z 2008 rokiem. Co ciekawe tylko 10% spośród rekrutowanych znalazło zatrudnienie na terenie RP. Trochę ponad połowa to kobiety, nie widać więc żadnej dysproporcji w strukturze płci. Najwyższy odsetek osób które znalazły się na listach ewidencyjnych i podjęły później pracę stanowią Polacy do 25 roku życia. Najmniej efektywnie poszukiwali pracy ludzie pomiędzy 25 a 50 rokiem życia oraz seniorzy w wieku powyżej 50 lat.  Zaledwie 8% potencjalnych pracowników w wieku od 25 do 50 lat udało się znaleźć pracę. Mimo wzrostu liczby kandydatów, ilość zatrudnionych w porównaniu z 2008 rokiem spadła o prawie 18 tys., czyli o blisko 10%.

„Poza samą dekoniunkturą na spadek efektywności agencji wpływa struktura rynku. Polski rynek rekrutacji i doradztwa personalnego jest nieskonsolidowany i przez to coraz mniej efektywny. Większość agencji rekrutacyjnych to niewielkie firmy, które jeśli nie podejmą odpowiednich kroków już niebawem odczują jeszcze większe skutki kryzysu. Ich skuteczność pozostawia wiele do życzenia co obrazują statystyki ministerstwa. Uderzająca jest także dysproporcja zatrudnienia pomiędzy poszczególnymi lokalizacjami. Oznacza to, że sporo firm posiada problemy z obsłużeniem centralnych budżetów i realizacją ogólnopolskich projektów rekrutacyjnych. To z kolei przekłada się na problemy i spadającą skuteczność rekrutacji na rodzimym rynku” – mówi Bartosz Kaczmarczyk, prezes Polskiego Holdingu Rekrutacyjnego S.A.

Najwięcej osób znalazło pracę w województwie mazowieckim i małopolskim, kolejno 44% i 18% ogółu zatrudnionych. Najmniej – poniżej 1% –  podjęło pracę w podlaskim i lubuskim . Najliczniejsza grupa, 27 288 osób, znalazła zatrudnienie jako robotnicy przy prostych pracach w przemyśle. Ponad 16 tys. pracowników podjęło pracę jako magazynierzy, a trochę ponad 15 tysięcy jako sprzedawcy i demonstratorzy.

Ogólna liczba osób skierowanych przez agencje zatrudnienia do pracy za granicą była mniejsza o 26% niż w 2008. Zagraniczni pracodawcy zaimportowali w 2009 roku niespełna 97,5 tys. pracowników. W przypadku rekrutacji na rynki zagraniczne wyraźnie przeważają mężczyźni. Zatrudnienie poza granicami kraju znalazło zaledwie 26,5 tys. kobiet, tj. 27% ogółu zatrudnionych.

„Rekrutacje na rynki zagraniczne są trudniejsze i bardziej kosztowne. Tylko agencje o solidnych podstawach są w stanie należycie obsłużyć takie kontrakty. To jednocześnie dobry miernik siły rynku rekrutacyjnego. O rozdrobnieniu polskiego rynku świadczy w związku z tym np.  rosnący z roku na rok dystans między rekrutacjami na rynek krajowy i zagraniczny oraz ogólnie malejąca liczba pozytywnie zakończonych rekrutacji na stanowiska poza granicami Polski. Lekarstwem powinna być szersza i bardziej kompleksowa obsługa Klientów zagranicznych, którzy poszukują w Polsce silnych i wiarygodnych partnerów” – dodaje Bartosz Kaczmarczyk.

W Polsce najwięcej osób do pracy za granicą, blisko 51% wszystkich zatrudnionych, skierowały agencje zatrudnienia w województwie opolskim oraz pomorskim. Z kolei najmniejsza liczba osób została zatrudniona za pośrednictwem agencji zatrudnienia w województwie podlaskim i warmińsko-mazurskim – razem około 1 %. Krótkoterminowe rekrutacje – do 3 miesięcy – dotyczyły blisko 53% zatrudnionych. Tylko 3% rekrutacji można uznać za długoterminowe, na okres powyżej roku.

Ponad 15 000 pracowników za granicą pracowało jako robotnicy rolni, niespełna 14 000 było zatrudnionych przy prostych pracach w przemyśle, a prawie 19 000 jako marynarze oraz oficerowie pokładowi i piloci żeglugi. Kobiety najliczniej zatrudniane były w rolnictwie (7 665) oraz przy prostych pracach w przemyśle (5 352). Najwięcej osób, niemal 41%, znalazło zatrudnienie w Holandii. W czołówce są także Niemcy, gdzie pracę znalazło 14% i Norwegia, do której przybyło 11% osób.

źródło/autor: Unicorn Media