Złoto też potrafi pokazać pazurki

By | 12/05/2010

Ostatnie dni to czas bardzo dużych wahań kursów akcji na giełdach. Po kilkunastu miesiącach w miarę spokojnych ruchów, sięgające 4-5 proc. zmiany indeksów robią wrażenie nawet w przypadku giełd uchodzących za najbardziej stabilne. Nie mówiąc już o 9 proc. chwilowym tąpnięciu na Wall Street w trakcie sesji z 6 maja, czy kilkunastoprocentowych skokach na giełdach w Atenach, Madrycie czy Budapeszcie.

Ale i ceny złota, kojarzone ze „spokojną przystanią” w najbardziej nerwowych czasach, też nieźle poszalały. Głównie za sprawą zmian na rynku walutowym.

We wtorek, 4 maja cena złota osiągnęła poziom 1186 dolarów za uncję. Już dzień później przez moment spadła o 30 dolarów, czyli o 2,5 proc. Jak na złoto, to całkiem sporo. Ale skok do 1210 dolarów za uncję, czyli o 6,5 proc. z 6 maja, to dużo nie tylko jak na złoto. Indeksy na Wall Street spadły tego dnia ostatecznie o ponad 3 proc. W poniedziałek, 10 maja, znów mieliśmy spadek o około 30 dolarów, a następnego dnia skok w górę o 30 dolarów, do 2116 dolarów za uncję.

Wskutek zmian wartości naszej waluty wobec dolara, ceny złota w złotych zachowywały się jeszcze bardziej dynamicznie. W ostatnich dniach kwietnia za uncję kruszcu trzeba było płacić około 3430 zł. W piątek 7 maja, jej cena ustanowiła nowy rekord wszech czasów i wyniosła 4015 zł. Oznacza to wzrost o 585 zł na uncji, czyli aż o 17 proc. w ciągu zaledwie kilku dni. Dzienne wahania cen złota w złotych sięgały ostatnio od 3 do 5,3 proc., a „ruch” odbywał się w obu kierunkach.

Według informacji Mennicy Polskiej, w ostatnich dniach zanotowano ogromny wzrost zainteresowania złotem, a w ubiegłym tygodniu inwestor-rekordzista kupił go aż 27 kg, czyli około 868 uncji. Gdyby zakupu dokonał pod koniec kwietnia i inwestycję „spieniężył” 7 maja, zarobiłby więc prawie 508 tys. zł. Sprzedając w poniedziałek, 10 maja, jego zysk wyniósłby już „tylko” 106 tys. zł. Dzień później jego zarobek wyniósłby 274 tys. zł. Jeśli jednak – co wydaje się najbardziej prawdopodobne – jest nadal posiadaczem złotych sztabek, powinien trzymać kciuki za osłabieniem się złotego. Gdyby sprawdziła się najnowsza prognoza Goldman Sachs mówiąca, że nasza waluta umocni się do 2,8 zł za dolara, straciłby ponad 60 tys. zł., przy założeniu, że cena złota na giełdach utrzyma się w okolicach 1200 dolarów za uncję. Na zero wyszedłby, gdyby jednocześnie notowania złota doszły do poprzedniego rekordu wszechczasów, czyli do około 1226 dolarów za uncję. Dziś do tego poziomu brakowało zaledwie 9 dolarów.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance