Czego firmy boją się najbardziej w 2010 r., gdzie widzą dla siebie szanse?

By | 03/05/2010

Przedsiębiorstwa mają wiele do zrobienia. Doświadczenia lat 2008-2009 pokazały, że umieją one dostosować się szybko do zmienionych, trudnych warunków. Pokazały jednak także, że popełniają błędy (np. problem opcji), których nigdy nie powinny popełnić, gdyby umiały prawidłowo zarządzać ryzykiem. To ciągle wiedza tajemna dla wielu firm. Ale mają one już świadomość, że do wielu elementów zarządzania muszą dołączyć także zarządzanie ryzykiem.

Ryzyka, które niósł ze sobą światowy kryzys na rynkach finansowych i kryzys gospodarczy nie zmaterializowały się w polskiej gospodarce mimo, iż istniały. Przyczyn, dla których mieliśmy do czynienia „tylko” z osłabieniem, a nie z kryzysem, jest wiele, w tym m.in. osłabienie złotego, które zamortyzowało spadek popytu zewnętrznego, ale przede wszystkim konserwatyzm przedsiębiorstw w korzystaniu z zewnętrznego finansowania oraz ich bardzo duża zdolność adaptacyjna do zmieniających się nagle i szybko warunków. Już w 4. kwartale 2009 r. widać było, że firmy dostosowały się do nowych warunków, udało im się utrzymać rosnące przychody ze sprzedaży (w niewielkim stopniu, bo o 1,6 proc. w stosunku do 2008 r., ale jednak) i zapanować nad kosztami (wzrost „tylko” o 0,6 proc.), co w krótkim czasie jest niezmiernie trudne. Zaczęto mówić o Polsce jako zielonej wyspie na tle Europy.

Dzisiaj obraz już nie pokazuje naszej przewagi – większość krajów europejskich w 2010 r. osiągnie wzrost PKB. Oczywiście wzrost gospodarczy to nie konkurs piękności. Ale na pewno „konkurs” wykorzystywania szans i umiejętności radzenia sobie z zagrożeniami i z ryzykami. A tych, niezależnie od koniunktury gospodarczej, jest ciągle bardzo dużo. To pejzaż działalności gospodarczej.

PKPP Lewiatan przeprowadziła w lutym badanie na losowej próbie 400 przedsiębiorstw, uwzględniającej podział na firmy mikro, małe, średnie i duże oraz podział na 7 sektorów gospodarki, w którym zapytała przedsiębiorców o prognozy dotyczące przychodów ze sprzedaży, zysków, plany inwestycyjne, plany dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń. Wynika z nich bardzo, bardzo ostrożny optymizm. Zapytaliśmy również o ocenę ryzyk, które będą największym zagrożeniem w 2010 r. dla działalności przedsiębiorstw, a także o wskazanie szans, które pozwolą im się rozwijać. Mapa ryzyk jest bardzo rozległa, a najważniejszą pozycją na niej stanowi ryzyko osłabienia koniunktury gospodarczej. Wskazuje na nie jako na bardzo duże i najwyższe ryzyko 37 proc. firm. Jedynie 4 proc. firm takiego ryzyka nie widzi w ogóle. Średnia ocena tego ryzyka wynosi 4,02 punkty na 5 możliwych (i jest najwyższa spośród 20 ryzyk wskazywanych przez firmy). To ryzyko występuje zawsze, bowiem gospodarka rozwija się cyklicznie i przedsiębiorcy nauczyli się na własnej skórze co to oznacza już w latach 2001-2002. Dzisiaj waga tego ryzyka jest dodatkowo duża, bowiem nie mamy pewności, czy kryzys jest za nami. Sytuacja Grecji, która jest na progu bankructwa, ale także sytuacja Portugalii i Hiszpanii, każą ostrożnie myśleć o przyszłości. Przedsiębiorcy umieją te sygnały bardzo dobrze odczytywać. Ciekawe jednak, że ryzyko osłabienia koniunktury gospodarczej nie przez wszystkie branże postrzegane jest jednakowo silnie. Dla firm z sektora hotele i restauracje to dopiero czwarte ryzyko na ich liście ryzyka (pierwsze miejsce zajmuje ryzyko wynikające ze wzrostu konkurencji). Dla firm z sektora usług dla przedsiębiorstw (obsługa nieruchomości i firm) najważniejszym ryzykiem są te wynikające ze zmian branżowych regulacji prawnych. Wydaje się to zrozumiałe, bowiem wiele z tych firm świadczy usługi doradcze innym przedsiębiorstwom i zmiany prawa zwiększają koszty i ryzyko ich działania.

Na drugim miejscu na liście ryzyk wskazywanych przez przedsiębiorców znajduje się ryzyko zatorów płatniczych. To również ryzyko na stałe obecne w polskiej gospodarce, nawet w okresach dobrej koniunktury gospodarczej. W badaniach PKPP Lewiatan dotyczących małych i średnich przedsiębiorstw, które realizujemy od 8 lat, zatory płatnicze znajdują się zawsze w pierwszej dziesiątce barier rozwoju firm. Dzisiaj ta obawa jest silniejsza mimo, iż osłabienie gospodarcze w 2009 r. nie pogorszyło płynności finansowej przedsiębiorstw (a nawet wzrosła ona dość istotnie – do bardzo wysokiego poziomu 38,5 proc. z 33,6 proc. w 2008 r.). To efekt niepewności rozwoju sytuacji gospodarczej. Jednak ryzyko to nie byłoby tak duże, gdyby rozwiązania podatkowe nie wspierały tworzenia się zatorów płatniczych (firma, która otrzymała fakturę do zapłacenia, niezależnie od tego, czy ją zapłaciła czy nie – może włożyć to zobowiązanie w swoje koszty, pomniejszając w ten sposób podstawę do opodatkowania; natomiast wystawca faktury, niezależnie od tego, czy została zapłacona czy nie, musi zapłacić podatek VAT oraz podatek dochodowy. Państwo w ten sposób chroni swoje interesy, jednak takim rozwiązaniem generuje wzrost ryzyka w działalności gospodarczej. Ryzyko zatorów płatniczych uznaje za duże i bardzo duże 25 proc. firm. Jednak 10 proc. przedsiębiorstw nie widzi w ogóle takiego zagrożenia. Średnia ocena tego ryzyka wynosi 3,59 punktu (na 5 możliwych).

Przedsiębiorstwa obawiają się również wzrostu konkurencji. W 2009 r. konsumpcja wzrosła o 2 proc., w tym konsumpcja indywidualna o 2,3 proc. Początek 2010 r. zapowiadał zahamowanie dynamiki spożycia (niski wzrost sprzedaży detalicznej, a w cenach stałych – spadek, w pierwszych dwóch miesiącach 2010 r., poprawa dopiero w marcu, ale to w dużej części efekt świąt). Dla firm oznaczałoby to rzeczywiście wzrost konkurencji o bardzo wolno rosnący rynek. Obawy przed wzrostem konkurencji to także obawy o konkurencję ze strony szarej strefy (ryzyko wskazywane na 4 miejscu), która w Polsce jest duża (w badaniach PKPP Lewiatan dotyczących małych i średnich przedsiębiorstw przedsiębiorcy oceniali, że obroty nierejestrowane stanowią średnio 25,7 proc. obrotów ogółem). Firmy, które ukrywają część swoich przychodów oraz osoby prowadzące działalność w całości w szarej strefie zaburzają konkurencję na rynku, bowiem mogą oferować swoje produkty po cenach niższych, nie uwzględniających bowiem wszystkich danin, które płaci każdy przedsiębiorca działający w zgodzie z prawem. Uciekanie w szarą strefę jest zawsze efektem zbyt dużych obciążeń podatkowych i parapodatkowych (i to tak ich wysokości, jak i ryzyka, które niejasne przepisy podatkowe tworzą), a także administracyjnych związanych z działalnością gospodarczą. I dopóki nie nastąpią tu istotne zmiany ryzyka te ograniczające (w wielu przypadkach okazuje się, że ryzyko stosowania niejasnych przepisów prawa jest większe niż ryzyko nie stosowania prawa), trudno oczekiwać zmniejszenia szarej strefy, a tym samym – obaw przedsiębiorstw z jej istnieniem związanych.

Na szóstym miejscu na liście najważniejszych ryzyk w działalności przedsiębiorstw znajdują się ryzyka związane ze zmianami branżowych regulacji prawnych. PKPP Lewiatan właśnie ogłosił kolejną Czarną Listę Barier, gdzie te ryzyka (jak również ryzyka ogólne) zostały przez nas nazwane. Szkoda, że rząd i parlamentarzyści ciągle nie dostrzegają tego problemu i dokładają do niego swoją aktywnością – nowe ryzyka.

Przedsiębiorcy znacznie mniej obaw wiążą z tą częścią swojej działalności, na którą mają wpływ. Uznają ryzyka operacyjne, takie jak możliwość włamania do systemu informatycznego firmy i kradzieży danych, ryzyko nieprawidłowych relacji między pracownikami a kierownictwem firmy, czy ryzyko kradzieży wewnętrznych za relatywnie nieduże. Analizy firm ubezpieczeniowych wskazują jednak, że tak nie jest. Te ryzyka są także duże, a fakt, że występują, a firmy nie widzą zagrożenia wcześniej – świadczy o braku umiejętności prawidłowej identyfikacji ryzyk wewnętrznych i umiejętności zarządzania nimi.

Ciekawe, że przedsiębiorstwa relatywnie nisko oceniają ryzyka związane z dostępem do zewnętrznego finansowania – ryzyko ograniczonego dostępu do kredytów uznaje za duże i bardzo duże 13 proc. firm, a nie widzi go w ogóle – 27 proc. przedsiębiorstw (w tym 34 proc. przedsiębiorstw dużych oraz 23-27 proc. MSP). To efekt konserwatyzmu polskich przedsiębiorstw – w hierarchii źródeł finansowania środki własne są zdecydowanie na pierwszym miejscu. Ale także efekt dochodów, które firmy wypracowały w poprzednich latach i wysokiej płynności.

Jak, przy tak rysujących się ryzykach, przedsiębiorstwa mają zamiar radzić sobie w 2010 r.?

Widzą wiele szans. Doświadczenia 2009 r. pokazały, że firmy są bardzo elastyczne, mają zdolność do szybkiego reagowania na zmiany zewnętrzne. Tę elastyczność widzą jako swoją największą szansę także w okresie wychodzenia gospodarki z osłabienia gospodarczego. 40 proc. firm uznaje zdolność do adaptacji do zmieniających się warunków za dużą i największą szansę w działalności w 2010 r. Średnia ocena tej szansy wynosi 4,09 punktu (na 5 możliwych). Przy czym największymi zwolennikami elastyczności okazują się firmy duże (51 proc. uznaje tę szansę za dużą i największą). To ciekawe, bowiem z natury są one najmniej elastyczne. Oznacza jednak, że 2009 r. pokazał, że mają tutaj duże rezerwy, które chcą wykorzystywać.

W grupie największych szans przedsiębiorstwa wymieniają te, tkwiące w budowaniu kapitału relacyjnego z klientami (2 miejsce na liście szans) oraz z dostawcami (4 miejsce). Tu także doświadczenia 2009 r. pokazały, że trwałe, dobre relacje z partnerami biznesowymi procentują stabilnością współpracy także w trudnych okresach. Dobre relacje z partnerami biznesowymi będą wpływać na ograniczanie większości ryzyk, które firmy identyfikują.

Przedsiębiorstwa uznają zrealizowane przez osłabieniem gospodarczym inwestycje za swoją silną stronę. Dzisiaj planują ich pełniejsze, efektywne wykorzystanie. To kolejna (trzecia na liście) szansa. Niestety jednocześnie relatywnie niewiele firm widzi szanse w nowych inwestycjach – 24 proc. uznaje je za dużą i największą szansę podczas, gdy 32 proc. nie widzi tu żadnych szans dla siebie, lub widzi te szanse jako minimalne. W efekcie nie możemy się spodziewać istotnego wzrostu inwestycji w 2010 r.

Przedsiębiorstwa chciałyby także wykorzystać szanse wynikające z osłabienia ich konkurentów (jako dużą i największą szanse widzi to 20 proc. firm – w największym stopniu firmy mikro oraz firmy duże, a w branżach – firmy transportowe). To oznacza, że profesjonalizuje się podejście do działalności gospodarczej w grupie firm mikro, firmy duże zapewne szukają okazji do fuzji i przejęć.

Niepokoi, że przedsiębiorstwa w relatywnie niewielkim stopniu widzą swoje szanse w innowacyjności – 51 proc. firm uznaje, że ta ścieżka rozwoju nie jest dla nich (brak szans, małe i bardzo małe szanse łącznie). Natomiast wyraźnie widać, że przedsiębiorstwa wiedzą, że konkurowanie ceną staje się coraz trudniejsze – koszt wynagrodzeń, czyli jednego z najistotniejszych czynników produkcji nie daje im na to już szans. Otwiera to nowe możliwości dla innowacji, ale także potwierdza deklaracje przedsiębiorstw dotyczące planowanych wzrostów wynagrodzeń pracowników w 2010 r., jednak przy braku istotnych zmian w zatrudnieniu.

Jak widać przedsiębiorstwa mają wiele do zrobienia. Doświadczenia lat 2008-2009 pokazały, że umieją one dostosować się szybko do zmienionych, trudnych warunków. Pokazały jednak także, że popełniają błędy (np. problem opcji), których nigdy nie powinny popełnić, gdyby umiały prawidłowo zarządzać ryzykiem. To ciągle wiedza tajemna dla wielu firm. Ale mają one już świadomość, że do wielu elementów zarządzania muszą dołączyć także zarządzanie ryzykiem.

Niestety ciągle bardzo wiele do zrobienia ma rząd i Sejm. Wyraźnie widać, że źródłem wielu ryzyk są efekty ich pracy w przeszłości i dzisiaj. Niezbędne jest ograniczenie do minimum ryzyka wynikającego ze złego, źle przygotowywanego, ciągle zmienianego prawa. Niezbędne jest ograniczenie ryzyka związanego z nieprofesjonalnym egzekwowaniem prawa.

Ryzykiem wynikającym ze złego prawa i z nieprawidłowego jego egzekwowania nie da się bowiem zarządzać!

źródło/autor: Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan