Gold Finance: Podsumowanie dnia 21.04.2010

By | 22/04/2010

Dziś na większości parkietów było widać sporą niepewność i zwiększoną nerwowość inwestorów. Początkowy optymizm szybko wyparował. Jednak umiarkowanie dobry początek sesji za oceanem znów przywrócił bykom nadzieję, że niedawne spadki to tylko niegroźna i krótka korekta, po której wzrostowa tendencja będzie kontynuowana.

Polska GPW

Na warszawskiej giełdzie inwestorzy zaczęli handel ze sporym animuszem. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 1 proc., a wskaźniki szerokiego rynku i średnich firm niewiele mu ustępowały. Jedynie sWIG80 wyraźnie odstawał zwyżkując o niecałe 0,4 proc. Optymizm trwał jednak dość krótko i już po dwóch godzinach WIG20 zmniejszył skalę wzrostu do zaledwie 0,2 proc., oddając aż 25 punktów ze swej początkowej wartości. Indeks najmniejszych firm zszedł nieznacznie pod kreskę. Początkowo z grona największych spółek najlepiej radziły sobie papiery BZ WBK, zyskujące prawie 1,9 proc., BRE i PKN Orlen, rosnące po 1,4 proc. Po 1 proc. rosły akcje Lotosu, Telekomunikacji Polskiej, KGHM i Pekao. Walory tych dwu ostatnich firm szybko jednak popadły w niełaskę i około południa traciły już po 0,4 proc., ściągając indeksy w dół. W najgorszym dla byków momencie WIG20 był o prawie 50 punktów poniżej poziomu z początku sesji. Po końcowym fixingu walory KGHM traciły prawie 3 proc., akcje PKO zniżkowały o 2,8 proc., a Pekao traciły ponad 2 proc. Ostatecznie WIG20 stracił 0,91 proc., WIG zniżkował o 0,57 proc., a sWIG80 o 0,2 proc. Jedynie wskaźnikowi średnich spółek udało się zakończyć dzień wzrostem o 0,14 proc. Obroty nieznacznie przekroczyły miliard złotych.

Giełdy zagraniczne

Byki na Wall Street wciąż nie dają za wygraną. Piątkowe załamanie zdawało się dość poważnie nadwyrężyć ich morale, jednak dość szybko otrząsnęły się z szoku. Wczoraj odrobiły kolejną część poniesionych wówczas strat. Druga sesja zwyżkowa z rzędu daje nadzieję na kontynuację ruchu indeksów w górę. S&P500 zyskał we wtorek prawie 10 punktów. Można mieć jednak wątpliwości, czy dojdzie do wyraźnego pokonania niedawnego szczytu znajdującego się na poziomie 1210 punktów. Samo „przyzwyczajenie” do wzrostów, czyli siła dotychczasowego trendu może nie wystarczyć. Potrzebne będzie raczej dodatkowe wspomaganie w postaci nowych prowzrostowych bodźców oraz brak negatywnych impulsów. Na razie na obwieszczanie końca korekty wydaje się nieco za wcześnie.

Na giełdach azjatyckich trwa prawdziwa huśtawka nastrojów. Po dwóch dniach spadków dziś mieliśmy do czynienia z dynamicznym odreagowaniem. Nikkei zyskał 1,74 proc., co z pewnością miało związek z wyraźnym osłabieniem się jena w ciągu ostatnich dni. Dolar zdrożał z 91,6 do ponad 93 jenów. Po poniedziałkowym tąpnięciu indeksów na chińskiej giełdzie, gdy Shanghai Composite stracił aż 4,8 proc., dziś wskaźnik zyskał 1,8 proc., a Shanghai B-Share zwiększył swoją wartość o 2,25 proc. Te dynamiczne zmiany świadczą o rosnącej nerwowości tamtejszych inwestorów. Z kolei giełda w Bombaju całkiem spokojnie przyjęła wtorkową podwyżkę stóp procentowych, drugą już w ostatnim czasie. Indeks BSE od dwóch dni idzie lekko w górę.

Znacznie spokojniej było dziś rano na głównych parkietach europejskich. Indeksy zaczęły dzień od zwyżek po około 0,2 proc. i do południa sytuacja ulegała niewielkim tylko zmianom. Na giełdach naszego regionu sytuacja była mocno zróżnicowana. W Bukareszcie indeks tracił prawie 1,9 proc., w Budapeszcie zwyżka sięgała 1,7 proc. W Pradze wskaźnik zyskiwał 0,8 proc., a moskiewski RTS trzymał się blisko wtorkowego zamknięcia. Tuż po południu nastroje zdecydowanie się pogorszyły. Niemiecki DAX stracił prawie 45 punktów. W Paryżu i Londynie wskaźniki także ostro zanurkowały, podążając śladem zniżkujących kontraktów na amerykańskie indeksy. Końcówka sesji przyniosła jednak poprawę. Tuż po godzinie 16.00 DAX i FTSE znajdowały się w okolicach wtorkowego zamknięcia. Jedynie paryski CAC40 tracił 0,7 proc.

Waluty

Trwająca od poniedziałkowego do wtorkowego popołudnia korekta doprowadziła kurs euro z 1,341 do 1,352 dolara i na razie na tym się zakończyła. Druga część wczorajszego handlu stała znów pod znakiem rosnącego w siłę dolara. Wspólna waluta była w stanie obronić się jedynie przed pogłębieniem poniedziałkowego dołka. A i to przyszło jej z niemałym trudem, dopiero na sam koniec dnia. Dziś do południa przecena euro pogłębiła się do 1,336 dolara, po czym doszło do niewielkiego odreagowania w górę do poziomu 1,34 dolara.

Nasza waluta nieodmiennie porusza się w rytm wydarzeń na rynku światowym. Zmienne wtorkowe losy kursu euro do dolara powodowały, że „zielony” najpierw taniał, pod koniec dnia zaś znów zyskiwał na wartości. Wspólna waluta od poniedziałkowego południa systematycznie taniała z 3,91 aż do 3,879 zł we wtorkowy wieczór. Na wartości tracił też frank, ale znacznie mniej dynamicznie. Wczoraj pod koniec dnia można go było kupić po 2,7 zł, o dwa grosze taniej niż w poniedziałek. Dziś przed południem „zielonego” można było kupić już za 2,871 zł, euro staniało do 3,865, a frank do 2,69 zł. Pod koniec dnia złoty nieco się osłabił, tracąc wobec głównych walut po około 1 grosz.

Podsumowanie

Dzisiejsza sesja miała dość burzliwy przebieg. Nastroje naszych inwestorów zmieniały się jak w kalejdoskopie. Po początkowej zwyżce indeksów o około 1 proc. po kilku godzinach zostało tylko mgliste wspomnienie. Pod koniec dnia byki znów wzięły się do roboty, broniąc się przed powiększeniem skali korekty. Cały ten dramatyzm traci jednak na znaczeniu, jeśli spojrzeć na obroty. Spadają one zdecydowanie już od sześciu kolejnych sesji. O wielkiej wyprzedaży nie ma więc mowy. Jednak zmiany sytuacji i niewielka aktywność wskazują wyraźnie na nerwowość i niepewność co do giełdowej koniunktury w najbliższej przyszłości.