Gold Finance: Podsumowanie dnia 14.04.2010

By | 14/04/2010

Trend wzrostowy trwa w najlepsze. Nie widać żadnych oznak wskazujących na to, by miał się zakończyć. Dziś pomagały mu lepsze dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych, która zwiększyła się o 1,6 proc. Spodziewano się jej zwyżki o 1,1 proc. Również inflacja była nieco niższa niż oczekiwano. Na znaczny spadek liczby wniosków o kredyt hipoteczny nikt nie zwrócił uwagi. Pesymiści z kwaśnymi minami „przełykają” kolejne rekordy indeksów, ale podaż nie przejawia chęci do bardziej energicznego działania. Na początku sesji za oceanem S&P500 pokonał poziom 1200 punktów.

Polska GPW

Pierwsze minuty handlu na warszawskim parkiecie stały pod znakiem niewielkich wahań indeksów wokół poziomu wtorkowego zamknięcia. Dotyczyło to głównie WIG20 i WIG. Wskaźniki małych i średnich spółek zyskiwały po 0,2-0,3 proc. i konsekwentnie trzymały się na tym poziomie do południa. W pierwszych minutach w gronie największych spółek najlepiej zachowywał się KGHM. Walory wczorajszego lidera pod względem obrotów zyskiwały około 1 proc. Jednak skala wzrostu około południa została zredukowana do zera. Szybko zyskiwały natomiast akcje PKO, które zwyżkowały 1,3 proc. To na nich koncentrowało się zainteresowanie inwestorów. Obroty w południe przekroczyły 130 mln zł. Wyprzedawano wyraźnie papiery Polskiej Grupy Energetycznej, które traciły 1,9 proc. Zniżkują one już od 17 marca i straciły w tym czasie prawie 8 proc.

W drugiej części sesji indeksy zwiększyły skalę zwyżki, ale handel był znacznie mniej ożywiony niż przed południem i dzień wcześniej. Ostatecznie WIG20 zyskał 0,66 proc., a WIG wzrósł o 0,8 proc. Wskaźnik średnich spółek zwiększył swoją wartość o 0,96 proc., a sWIG80 o 0,63 proc. Obroty przekroczyły nieznacznie 1,7 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Wzrostowa fala na Wall Street wciąż trwa, jednak jej dynamika od dwóch dni zdecydowanie słabnie. S&P500 znów pokonuje kolejne rekordy raczej pełznąc, niż rosnąc. Widać też, że poziom 1200 punktów spełnia rolę poważnej bariery dla byków, choć „prawdziwy” opór znajduje się nieco wyżej. Dow Jones „czai” się w okolicach poziomu 11 tys. punktów trzecią sesję z rzędu, jedynie Nasdaq idzie w górę nieco odważniej. Można przypuszczać, że amerykańscy inwestorzy są bardzo ostrożni przed publikacją danych makroekonomicznych i wyników kolejnych spółek.

Na rynkach azjatyckich dzisiejsza sesja była bardzo spokojna przy zdecydowanej przewadze niewielkich wzrostów. Na większy skok zdobył się jedynie wskaźnik w Korei, rosnący o 1,45 proc. O ponad 0,8 proc. zwiększył swoją wartość indeks na Tajwanie. Nikkei zwyżkował o prawie 0,4 proc., zaś indeksy w Szanghaju zyskały po 0,16-0,19 proc.

Dość optymistycznie zaczął się handel na głównych parkietach europejskich. W Paryżu i Frankfurcie indeksy zyskiwały po 0,6 proc., zaś londyński FTSE rósł o 0,2 proc. Londyn szybko jednak się poprawił i wszystkie wskaźniki utrzymywały podobny poziom zwyżki do południa. Inwestorzy czekali na dane zza oceanu i pocieszali się rosnącymi kontraktami na amerykańskie indeksy. Zaskakująco dobre dane o wzroście produkcji przemysłowej w strefie euro nie zrobiły na inwestorach najmniejszego wrażenia.

Na giełdach naszego regionu przeważały niewielkie wzrosty. Jedynie w Pradze zwyżka sięgała przed południem 2 proc. W Atenach indeks tracił 1,9 proc.

Waluty

Po wtorkowej stabilizacji wokół 1,358 dolara za euro, dziś przed południem wspólna waluta wyraźnie się umocniła. O pokonaniu bariery 1,37 dolara nie było mowy, ale pokonany jeszcze wczoraj wieczorem poziom 1,36 dolara ani przez moment nie był zagrożony. Greckie problemy na razie zeszły na dalszy plan. Jednak znów pojawiły się pogłoski, że stan pomocy dla tego kraju może zdecydowanie przewyższyć wielkość uzgodnioną w niedzielę przez unijnych ministrów finansów. Pojawiła się także informacja o zamiarze złożenia przez grupę niemieckich profesorów prawa i ekonomii pozwu do Sądu Konstytucyjnego, uważających, że pomoc udzielana w postaci pożyczek po cenie niższej niż rynkowa, jest sprzeczna z zasadami Traktatu z Maastricht.

Złoty zdecydowanie umocnił się wobec dolara. Jeszcze wczoraj wczesnym popołudniem za „zielonego” trzeba było płacić prawie 2,87 zł. Dziś rano zaledwie 2,83 zł, najmniej od dwóch tygodni. Nasza waluta zyskiwała także wobec euro, które staniało do 3,86-3,87 zł. Do poziomu, przy którym w ubiegły piątek bank centralny zdecydował się na interwencję, czyli około 3,846 zł, brakowało dwóch groszy. Za franka do południa trzeba było płacić od 2,687 do 2,698 zł. W drugiej części dnia złoty jeszcze nieznacznie się wzmacniał, ale w końcówce tendencja ta została powstrzymana.

Podsumowanie

Ruch indeksów w górę trwa i nie widać powodów, by miał się w najbliższym czasie zakończyć. Dziś sprzyjały mu dobre dane zza oceanu dotyczące sprzedaży detalicznej i inflacji. W dużej mierze jednak trend wzrostowy napędza się sam. Dzieje się to przy wyraźnie rosnących obrotach, dlatego wiarygodność ruchu jest spora. Kiedyś tendencja ulegnie zmianie, ale trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi. Często bywa tak, że rynki idą znacznie dalej, niż spodziewa się tego większość inwestorów.