Ranking funduszy inwestycyjnych Gold Finance

By | 08/04/2010

Fundusze inwestycyjne przeżywają swój renesans. Korzystają z trwającej od połowy lutego ubiegłego roku hossy na rynkach. Zyski wypracowywane dla ich klientów są imponujące. Wielu zarządzającym udało się nawet osiągnąć wyniki lepsze niż giełdowe indeksy. Rynek im pomagał, ale sielanka nie trwa wiecznie. Na zyskach w dłuższym okresie wciąż widać cień niedawnej dekoniunktury.

W pierwszych trzech miesiącach roku bardzo dobrze radziły sobie fundusze akcji. Aż 22 z nich zdołało osiągnąć dla swych klientów ponad 10 proc. zysku. Najlepszemu udało się zarobić prawie 18 proc. W tym czasie indeksy warszawskiej giełdy zwiększyły swoją wartość o 4-5,7 proc., jedynie wskaźnik najmniejszych spółek zwyżkował o prawie 12 proc. Ponad połowa spośród najlepszych funduszy to fundusze małych i średnich firm. Sytuacja, w której zarządzającym udaje się osiągnąć wyniki zdecydowanie lepsze niż indeksy, nie należy do najczęstszych, nie tylko na naszym rynku. Co ciekawe, Quercus Parasolowy SFIO Subfundusz Agresywny, lider ostatnich trzech miesięcy, nie jest typowym funduszem małych i średnich firm, lecz akcji uniwersalnych.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy aż 59 krajowych funduszy akcji wypracowało zyski wyższe niż 10 proc. Tu jednak zupełnie inaczej wygląda „struktura specjalizacji” funduszy. Aż 30 podmiotów w tej grupie to fundusze lokujące pieniądze klientów w akcje spółek zagranicznych, a jedynie 10 to fundusze małych i średnich firm. W pierwszej dziesiątce najlepszych funduszy znalazły się aż trzy, które postawiły na akcje Środkowej i Wschodniej Europy oraz Rosji. Dwa specjalizowały się w małych i średnich spółkach. W przypadku grupy funduszy inwestujących w akcje zagranicznych firm trzeba jednak zwrócić uwagę, że część z nich przelicza wpłacane przez klientów pieniądze na waluty, a przy umorzeniu jednostek, waluty przelicza na złote. Trzeba więc zwracać uwagę na ryzyko kursowe.

Obecna hossa na giełdzie trwa już nieco ponad rok. Widać to w wynikach akcyjnych funduszy inwestycyjnych. Aż 74 z nich osiągnęło w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ponad 50 proc. zysku, najlepsze zaś ponad 90 proc. Tu już jednak struktura była bardziej zróżnicowana. Zdecydowaną większość stanowiły fundusze lokujące pieniądze w akcje spółek zagranicznych, przede wszystkim Środkowej i Wschodniej Europy. Było ich 27. Aż 19 funduszy to fundusze „zwykłych” akcji, a więc nie specjalizujące się w nich ani co do kraju pochodzenia, ani wielkości, ani branży. Tylko piętnastu reprezentantów miały tu fundusze małych i średnich firm. W gronie dziesięciu najlepszych dominacja Środkowej i Wschodniej Europy była zdecydowana.

Fundusze bardzo lubią chwalić się zyskami w dłuższym okresie. Oczywiście tylko wówczas, gdy zyski są wysokie. Robiły to chętnie w okresie poprzedniej hossy, która trwała ponad pięć lat. Teraz na podobną okazję będą musiały trochę poczekać. Jeśli bowiem spojrzeć na horyzont ostatnich 24 miesięcy, to osiągnięcia funduszy nieco bledną. Zaledwie 18 udało się zarobić przez cały ten czas ponad 10 proc. Tylko 11 zyskało ponad 20 proc.

Dalej wstecz lepiej już nie patrzeć. „Lider” ostatnich 36 miesięcy „wypracował” dla swych klientów 10 proc. stratę. Zaledwie 17 funduszy przyniosło straty mniejsze niż 20 proc. Klientom funduszy z najdalszych miejsc po trzech latach została zaledwie połowa zainwestowanego kapitału. A najwięcej stracili… obecni liderzy krótkiego terminu, czyli fundusze małych i średnich firm. Ale taki to już urok funduszy akcyjnych, a w szczególności bardzo popularnych co jakiś czas „misiów”. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę. W czasie bessy nawet najbardziej genialny zarządzający nie będzie w stanie osiągnąć zysku, gdy cały rynek spada, a on zobowiązany jest statutowymi zapisami do utrzymywania np. 80 proc. aktywów w akcjach.

Na szczęście lekarstwem na zmienną koniunkturę giełdową są fundusze o mniejszym udziale akcji w portfelu, zwane zrównoważonymi. Jak sama nazwa wskazuje, udział najbardziej ryzykownej części ich portfela, czyli akcji, działający destrukcyjnie na jego wartość w czasie bessy, równoważony jest składnikami zachowującymi się bardziej stabilnie. Mogą to być obligacje i inne papiery dłużne, lokaty oraz gotówka i instrumenty rynku pieniężnego. Często wychodzi z tego ciekawa kompozycja, dająca interesujące efekty.

Jeśli spojrzymy na wyniki tych funduszy ze stosunkowo krótkiego, trzymiesięcznego horyzontu, zobaczymy, że są one porównywalne z wynikami funduszy akcji. Co prawda tylko dziesięciu z nich udało się zarobić ponad 10 proc. Najlepszy osiągnął 13 proc. zysku, w porównaniu do 18 proc. osiągniętych przez najlepszy fundusz akcyjny. Ale i to jest nie do pogardzenia. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę mniejsze ryzyko. Na czym to mniejsze ryzyko polega, najlepiej widać porównując wyniki funduszy akcyjnych i zrównoważonych w dłuższym okresie czasu. W ciągu ostatnich 36 miesięcy siedmiu funduszom mieszanym otwartym udało się wyjść na plus. Nie udało się to żadnemu z akcyjnych, a „najlepsze” straciły jedynie po kilkanaście procent.

Ciekawie wygląda porównanie dwóch najbezpieczniejszych rodzajów funduszy, czyli stabilnego wzrostu i ochrony kapitału. Niemal wszystkie z nich w ciągu ostatnich trzech miesięcy były na plusie. Lider zarobił aż ponad 13 proc., ale „normą” były raczej zyski rzędu 5-6 proc. To znacznie mniej niż w przypadku funduszy akcyjnych, ale tu ewidentnie obowiązuje zasada „coś za coś”, czyli mniejsze ryzyko, kosztem mniejszych zysków. W skali dwunastu miesięcy fundusze te aż tak bardzo akcyjnym nie ustępują. W horyzoncie trzyletnim dziesięć z nich zdołało uchronić się przed stratami.

W przypadku funduszy ochrony kapitału, aż 13 uzyskało w ciągu ostatnich trzech lat dodatnią stopę zwrotu. A dwa najlepsze zarobiły po ponad 25 proc. Ale nie wszystkie fundusze tej grupy były w stanie spełnić zobowiązanie płynące z ich nazwy. Kilka z nich przyniosło straty, choć głownie były to fundusze o charakterze zamkniętym. W ciągu ostatnich trzech miesięcy jedynie pierwszej trójce z nich udało się zarobić powyżej 4 proc.

źródło/autor: Gold Finance