TRAK CP-500 TV dual sim. Test fortel.info

By | 30/06/2009

Największy telewizor wśród telefonów, największy telefon wśród telewizorów. Ale czy duży może więcej? Jest ogromny. Tak wielki, że nocą w ciemnych uliczkach można posługiwać się nim do walki wręcz, a po rozłożeniu teleskopowej anteny udawać Sylwię Gruchałę. Jednak wymiary 12x6x2 to nie to samo co 90x60x90, toteż bardziej niż naszą mistrzynię floretu TRAK CP-500 przypomina Buda Spencera. Pozostaje tylko odpowiedź na pytanie, czy duży może więcej?

Pierwsze wrażanie

W przypadku telefonu TRAK CP-500, który do sklepów zawitał pod koniec ubiegłego roku, mamy do czynienia z największym telewizorem wśród telefonów i największym telefonem wśród telewizorów. To zdecydowanie nie jest propozycja dla pań.

trak-cp-500-test-foto-00Co ciekawe jednak, jak na swój ogrom, telefon jest niesamowicie lekki. Ani w specyfikacji, ani w żadnym innym dostępnym źródle nie znalazłem informacji o zastosowaniu podczas produkcji kosmicznych materiałów czy antymaterii, a nawet wzmianki o montowaniu wewnątrz baloników z helem, toteż jego masa jest dla mnie kompletną zagadką.

W odróżnieniu od młodszego brata, czyli CP-300, którego testowałem w lutym – tym razem obudowa z solidnego tworzywa sztucznego. Ekran o przekątnej 3 cali sugeruje od razu, że z telewizją będzie jeszcze lepiej niż poprzednio.

Może tylko przyciski proporcjonalnie trochę za małe, ale to kwestia przyzwyczajenia.

Pierwsze kroki

Zabawę z TRAK-iem zacząłem od zamontowania kart SIM. Obu, bo jak przystało na TRAK-a, jest to telefon z technologią dual sim. Poszło ciężko, bo tylna pokrywa postanowiła stawiać opór.

Poczułem się jak w dowcipie o przedszkolakach, które miały wrzucać klocki do pudełka przez dziurki o właściwym kształcie. Przyznam, że miałem dylemat, czy powinienem wykazać się inteligencją, czy siłą. Ostatecznie wyszło pół na pół, ale powtarzało się za każdym razem, kiedy dobrać się było trzeba do wnętrzności.

Instrukcja obsługi budzi niedosyt. Nie dość, że informacje na temat parametrów technicznych są mocno niedokładne (lepiej bazować na tych podawanych na stronie internetowej producenta), to jeszcze ikony przedstawiane na grafikach różnią się często od tych, jakie faktycznie wyświetlane są na ekranie. Pocieszające jest to, że nie trzeba wnikliwej dedukcji, żeby domyślić się które są które. Po osiągnięciu tego, pierwszego stopnia wtajemniczenia z TRAK-iem CP-500 poradzimy sobie bez kłopotu.

Uważni czytelnicy instrukcji znajdą w niej nawet elementy rozrywkowe. Choćby opis dotyczący połączeń oczekujących zawiera rozbrajająco dosadne stwierdzenie: Gdy telefon rozpoczyna połączenie oczekujące, zostanie odtworzony sygnał dźwiękowy DI DI. Bardziej dobitnie nie można.

TRAK wziął też chyba do serca apele do kierowców jeżdżących na pamięć i w myśl pozytywistycznej pracy u podstaw spłatał psikusa tym, którzy w podobny sposób korzystają z klawiatury.

Niezwykle skuteczną zmyłką jest umieszczenie krzyżyka, zera i gwiazdki z prawej strony, zamiast na dole. Po latach korzystania z tradycyjnego układu, trochę ciężko się do tego przyzwyczaić.

Natomiast zdecydowany plus dla TRAKA za dwa przyciski ze słuchawką. Każdy do dzwonienia z osobnej karty.

Funkcjonalność

W tym miejscu w zasadzie mógłbym przepisać cały fragment testu modelu TRAK CP-300. Oprogramowanie jest dokładnie takie samo, nie licząc tego, że wszystko jest z oczywistych powodów większe. Obsługa i funkcje są identyczne jak w CP-300. Zarówno pod względem plusów, jak i minusów:

  • Ekran obowiązkowo dotykowy, a przy trzech calach manewrowanie rysikiem ma zagwarantowany wysoki poziom precyzji.
  • Identyczny, przyjazny panel do pisania SMS-ów
  • Kłopotliwy – dla piszących z klawiatury – brak polskiego słownika
  • Za to solidnie działające rozpoznawanie pisma ręcznego
  • Genialna zabawka, czyli modulator głosu z ośmioma wariantami do wyboru
  • Brak automatycznej konfiguracji MMS/WAP, trzeba parametry wprowadzić ręcznie

W przypadku CP-500 pełną penetrację zasobów przeprowadzić można przy pomocy dotykowego ekranu i rysika, lub – co może być ważne dla konserwatystów – za pomocą klawiatury. Wybór należy do użytkownika.

W książce kontaktów zmieści się 500 rekordów (instrukcja mówi jedynie o 300). To wystarczająca pojemność i dla zastosowań prywatnych i dla większości biznesowych. Kontaktom można przypisać zdjęcia fizjonomii, bądź innych części ciała dzwoniącego.

TRAK potrafi obsłużyć połączenia oczekujące i rozmowy konferencyjne. Może też służyć za niemały, przenośny nośnik danych. Co prawda 750 kB wewnętrznej pamięci piorunującego wrażenia nie robi, ale już dla karty SDHC do 4GB (według informacji na pudełku – do 2GB, w zestawie sprzedawana jest karta 256 MB) kilka rozsądnych zastosowań można wymyślić.

Wypada dodać, że CP-500 cierpi na przypadłość charakterystyczną dla dual simów o dalekowschodnich korzeniach. Owa egzotyczna choroba nazywa się GPRS only. Niestety, to maksymalna prędkość, z jaką TRAK potrafi korzystać z internetu. Możliwe jest to zresztą – podobnie jak obsługa MMS – tylko z karty głównej.

Zdecydowanie lepiej wypada w kategorii transfer danych. Bluetooth zobaczył i sparował bez zająknięcia każde urządzenie, które tylko przyszło mi do głowy. Do USB też nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Na marginesie – port USB to jedyne i wyjątkowo multifunkcyjne gniazdo w obudowie CP-500. Korzysta z niego ładowarka, zestaw słuchawkowy i inne urządzenie podczas komunikacji. Niestety, w odróżnieniu od modelu CP-300, tutaj mamy do czynienia nie z portem mini USB, lecz wariacją na temat micro USB.

O ile w poprzednim TRAK-u mini USB ratowało życie w sytuacjach podbramkowych (chyba każdy spotkał się z błagalnym pytaniem Kto ma ładowarkę do Nokii?), o tyle CP-500 tej zalety już niestety nie ma. Ma za to standardową dysfunkcjonalność jednego portu do wszystkiego – nie można jednocześnie ładować telefonu i słuchać muzyki na słuchawkach. Jasne, że wyjściem są słuchawki o niebieskich zębach, ale takich akurat w zestawie z CP-500 nie ma. Z utęsknieniem wypatrywałem też znanego z poprzednika gniazda ładowarki Nokia-like. Bez skutku.

Multimedia i rozrywka

W tej materii na TRAK-a CP-500 liczyć można najbardziej. Tym, co wyróżnia go z tłumu jest – ma się rozumieć – tuner TV. Doskonały czasozabijacz w każdej kolejce czy poczekalni. W pomieszczeniach radzi sobie znośnie, dopiero w plenerze pokazuje pełnię możliwości.

Odbiera każdą naziemną stację nadającą analogowy sygnał, dzięki czemu stałem się ogólnoperonowym centrum zainteresowania, kiedy czekając na pociąg relacji Łódź – Wrocław oglądałem popisy Roberta Kubicy podczas GP Turcji. Zafundowałem TRAK-owi tańszą i skuteczniejszą reklamę niż plakat w wagonie.

Trzycalowy ekran na 320×240 pikseli daje temu telefonowi duże pole do popisu. Czy to przy telewizji, czy przy filmach nie trzeba lupy, żeby rozpoznać twarz na ekranie. Nie tylko twarz Buda Spencera. Pauli Abdul też.

W kwestii filmów CP-500 radzi sobie wyłącznie z formatem 3GP. Podobnie jak CP-300, również ten model podejmuje walkę z plikami MP4, ale walka jest od początku do końca nierówna i skazana na porażkę. Przy 3GP nie można mu jednak niczego zarzucić.

Melomani mają do dyspozycji rozbudowany i użytkownikoprzyjazny odtwarzacz MP3 i WAV. Jakość dźwięku jest dobra. Z autopsji dodam, że TRAK sprawdzi się nawet do zorganizowania ad hoc niewielkiej, kameralnej imprezki.

Zastanawiam się tylko z czego wynika fakt, że nawet przy najgłośniejszej muzyce głośnik pracuje czysto, a przy dźwięku budzika rzęzi jak stary Kasprzak z utrąconym potencjometrem. Chyba, że to zabieg celowy, by skuteczniej postawić śpiochów na równe nogi.

Jest też radio. Radio typowo dla mnie, bo działa bez zestawu słuchawkowego. Za to TRAK będzie miał u mnie zawsze plusa.

CP-500 ma też cenną zaletę dla użytkowników Skype. Potrafi bowiem zamienić się w kamerę internetową. Jako kamera do nagrywania filmów pracować już jednak nie potrafi, ale – szczerze mówiąc – strata to niewielka. Bo choć ma aż dwa obiektywy, do robienia zdjęć też się nie nadaje. Za to przeglądanie fotek – obsługuje pliki JPG – ma opanowane w stopniu bardzo dobrym. To kolejna zaleta wynikająca wprost z gabarytów ekranu.

Gdyby ktoś zamiast oglądać i słuchać wolał jednak oddawanie się lekturze, znajdzie w TRAK-u czytnik e-booków. Na wszelki wypadek przypominam efekt śledztwa, prowadzonego metodą prób i błędów na mniejszym poprzedniku: plik z książką MUSI być zapisany w formacie .txt i zapisany w kodowaniu UTF-16. W przeciwnym razie efektem może być gra pod tytułem połącz kropki.

Właśnie… Gry… Tutaj do testowanego CP-500 mam największy żal. Otóż w instrukcji wyraźnie stoi, że można do woli pakować doń gry JAVA. Tyle, że to nieprawda.

Zarówno specyfikacja na stronie producenta, jak i bezpośredni kontakt z supportem brutalnie rozwiewają wątpliwości. Takiej możliwości nie ma. Gracze skazani są więc jedynie na instalowane fabrycznie puzzle.

Niewątpliwie cenną dla będących aktualnie na diecie funkcję kalkulatora masy ciała BMI na potrzeby rozrywkowe wykorzystywać da się jedynie na chwilę.

Niezawodność

Pod tym względem testowany telefon wypadł znakomicie. Nie odmówił współpracy ani razu – a testowałem go dość długo. Do tego ma niezwykle mocną baterię. To chyba znak rozpoznawczy wszystkich TRAK-ów.

Litowo-jonowa tysiącczterysetka z CP-500 według producenta wytrzymuje 260 godzin czuwania i 3 godziny gadania. Z moich obserwacji wynika, że to plan minimum, który ten telefon zdecydowanie przekracza.

Podsumowanie

TRAK CP-500 to moim zdaniem model mniej udany niż CP-300. Jest jednak propozycją wartą uwagi, jeśli priorytetem dla użytkownika nie są wodotryski, a raczej podstawowa funkcjonalność przy wykorzystaniu dwóch kart SIM jednocześnie, wzbogacona o rzadką możliwość oglądania telewizji. Pod tym względem CP-500 spełnia swoje zadanie należycie.

Po kilku dniach użytkowania można też przyzwyczaić się do jego nietypowych rozwiązań i summa summarum oceniam go na plus, choć ze względu na poważne rozbieżności między instrukcją obsługi, specyfikacją producenta a informacjami na pudełku, jest to plus niewielki.

Zestaw fabryczny składa się z:

  • telefonu z rysikiem
  • sieciowej ładowarki USB
  • kabla USB
  • dwóch baterii
  • zestawu słuchawkowego
  • karty microSD 256 MB

W tej konfiguracji w najtańszym sklepie Trak CP-500 kosztuje dziś 520 złotych. To i tak 40 złotych mniej niż najtańszy reprezentant linii dual sim Samsunga. (Za model Samsung DUOZ Light C5212 zapłacić dziś trzeba minimum 560 złotych) Cena już niedługo powinna zacząć spadać. Lada chwila na rynku pojawią się nowe modele: TRAK CP-330 i TRAK CP-210.

Telefon Trak CP-500 do testów wypożyczyła redakcji firma TRAK Electronics.

tekst i zdjęcia Bartłomiej Dwornik, fortel.info