CSR a kultura

By | 11/02/2009

Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że i dla rodzimych przedsiębiorców nadchodzą ciężkie czasy. Spokojni jednak są właściciele silnych marek. W czasach kryzysu one jedynie umacniają się na rynku.

1140405_teamSilne marki to te, które silnie wiążą się emocjonalnie ze swoimi grupami interesariuszy oraz konsumentami. Ludzie stojący za tymi markami wiedzą jednak, że emocji nie da się zbudować jedynie poprzez kampanię reklamową, odwołującą się do pewnych wartości. Za wszystkimi przekazami powinna stać nadrzędna ideologia społeczenej odpowiedzialności.

CSR, czyli Corporate Social Responsibility (społeczna odpowiedzialność biznesu), to koncepcja, dzięki której przedsiębiorstwa na etapie budowania strategii dobrowolnie uwzględniają interesy społeczne i ochronę środowiska, a także relacje z różnymi grupami interesariuszy. Bycie odpowiedzialnym nie oznacza tylko spełniania wszystkich wymogów formalnych i prawnych, ale także zwiększone inwestycje w zasoby ludzkie, w ochronę środowiska i relacje z interesariuszami, czyli dobrowolne zaangażowanie. Odpowiedzialna społeczność biznesu nie polega na datkach czy organizacji eventów prospołecznych. Jest to nadrzędna myśl, która wywiera wpływ na całościowe zarządzanie organizacją. Jednym z przejawów takiego myślenia jest mecenat kultury.

Studium przypadków

Niemal każda z imprez czy wystaw kulturalnych wiąże się z potrzebą mecenatu. Dzieje się tak, ponieważ instytucje kulturalne nie dysponują odpowiednimi środkami, a gaże artystów, logistyka czy oprawa tychże wydarzeń to bardzo kosztotwórcze elementy. Kultura jest wskaźnikiem rozwoju społeczeństwa. Poza tym już Marks stwierdził, że jest ona “opium dla mas”. Bardzo mocno wiąże się z emocjami. Dlatego korporacje i firmy wykorzystują ten fakt – dla transferu wizerunku. Inwestując w kulturę, liczą na transfer emocji, które owe wydarzenia ze sobą niosą.

Przykładów bardzo udanych inwestycji w kulturę nie trzeba szukać daleko. Festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty to dziś jeden z ważniejszych festiwali w tej części Europy, tak samo jak Heineken Open’er Festiwal. Imprezy te nie byłyby tak jaskrawymi punktami na kulturalnej mapie Polski, gdyby nie mecenat. Rokrocznie odwiedzają je setki (!!!) tysięcy ludzi, relacjonują je wszystkie media. Wysoki zwrot z inwestycji nie musi jednak wiązać się tylko z wysokimi nakładami finansowymi na największe polskie imprezy. Naszego festiwalu nie możemy porównywać z Nowymi Horyzontami, ani w kontekście budżetu, ani specyfiki wydarzenia – mówi Monika Czepielewska, dyrektor Festiwalu Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN – Mamy bardzo lojalną grupę widzów, która zwiększa się każdego roku. Nasze filmy tworzone są przez amatorów, którzy często mówią o świecie o wiele więcej, niż filmy tworzone przez profesjonalistów. Są bliżej ludzi i ludzkich problemów. KAN to festiwal niszowy, mimo to odwiedzają go tysiące ludzi, a informacje o nim widać nawet na miejskich bilbordach.

Kultura w czasach kryzysu

Dlaczego warto inwestować w kulturę w czasach kryzysu? Zdrowy rozsądek podpowiadałby, by oszczędności szukać w pierwszej kolejności w budżecie przeznaczonym na sponsoring. To błąd. Przerwane inwestycje, które budują wielopoziomową wartość marki, mogą skutkować także spadkiem wartości reputacji marki. W momencie, gdy nikt nie może sobie na to pozwolić, wartość marki staje się podstawowym dobrem biznesowym. Doświadczenia poprzednich spadków koniunktury pokazują, że najbardziej tracą dwie gałęzie produktów: te o słabej marce oraz te źle zarządzane. Mecenat kultury może okazać się więc świetną inwestycją na trudne czasy.

Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego Wrocław

www.kan.art.pl